Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie branże odnotowały największe wzrosty, a które największe spadki produkcji?
- Co było przyczyną utrzymującej się deflacji cen produkcji przemysłowej?
- W jaki sposób aktualna sytuacja geopolityczna może wpłynąć na ceny producentów w przyszłości?
- Jakie są krótkoterminowe i długoterminowe perspektywy dla polskiego przemysłu i budownictwa?
Wynik produkcji przemysłowej w lutym okazał się bliski średniej prognoz ekonomistów w ankiecie „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (wzrost o 1,7 proc.). Dane są też wyraźnie lepsze niż styczniowe, gdy GUS zameldował spadek produkcji sprzedanej w przemyśle o 1,5 proc. Wówczas wiązano to m.in. z efektem kalendarza (mniejsza liczba dni roboczych), ale też nadzwyczaj (na tle ostatnich lat) zimową aurą. Ta m.in. wstrzymywała prace budowlane, co ograniczało popyt na materiały ze strony tego sektora. Część ekonomistów pisała też o możliwych efektach zakłóceń w logistyce oraz wyższych rynkowych cen energii dla niektórych branż.
Z drugiej strony, lutowe dane z budownictwa również okazały się bardzo słabe, stąd produkcję przemysłową musiały tym razem „pociągnąć” w górę inne czynniki. Na pewno pomógł korzystny układ dni roboczych.
„Po styczniowym spadku jest to lekkie odbicie, choć bez przełomu” – skomentowali dane za luty o produkcji przemysłowej ekonomiści PKO Banku Polskiego.