Dotychczas ruch kończył się po 16. Teraz nie powtórzy się raczej sytuacja z poprzednich lat, gdy nad Morskim Okiem utknęło kilkaset osób, które nie spodziewały się, że konne wozy nie kursują po zmroku.
W okresie świąteczno-noworocznym Tatry szturmują tłumy turystów, a jedną z największych atrakcji jest wycieczka nad Morskie Oko. Każdego roku odwiedza je ponad milion turystów. Nad Morskie Oko idzie się wyasfaltowaną drogą, która wiedzie przez las i liczy ok. 7 km.
W poprzednich latach kilkakrotnie zdarzyło się, że turyści zbyt późno wyruszali na ten trakt, a wracając byli zaskoczeni, że nie ma już transportu na dół.
Tak było choćby dwa lata temu, gdy nad Morskim Okiem utknęło aż 80 osób, w tym 22 dzieci. Wówczas osoby starsze i dzieci zostały zwiezione samochodami, a pozostali pod nadzorem policji i straży schodzili na dół pieszo.
– Turyści źle zaplanowali swoją wycieczkę i zbyt późno wybrali się do Morskiego Oka – mówił policjant. Na miejscu zastała ich noc i mróz, dlatego wezwali pomoc.
Z kolei cztery lata temu blisko sto osób oczekiwało nad Morskim Okiem na pomoc, ponieważ nie byli w stanie samodzielnie zejść w ciemności szeroką drogą do Palenicy Białczańskiej.
Sytuacja powtórzyła się również w 2017 r., kiedy grupa około 45 osób poprosiła służby ratunkowe o pomoc przy zejściu na dół.
A w ubiegłym roku kolejka chętnych do zwiezienia liczyła ponad 200 osób i nie dla wszystkich wystarczyło miejsca w wozach Teraz ma to się zmienić. Konne wozy na linii Morskie Oko – Palenica Białczańska od dziś będą kursowały dłużej.
Ostatni raz o usługi fiakrów zabiegać będą mogli turyści aż do godziny 19. Władze Tatrzańskiego Parku Narodowego zdecydowały się o wydłużenie pracy koni ze względu na nieodpowiedzialność turystów.