Statek zauważyli rybacy z południowej części Birmy. W czwartek jednostka minęła miasto Thongwa ostatecznie osiadając na mieliźnie.
Kiedy na pokład statku weszli funkcjonariusze policji i straży granicznej, odkryli, że nie ma tam ani załogi, ani żadnego ładunku.
- To zagadka jak tak duży statek znalazł się na naszych wodach - przyznał parlamentarzysta z Thongwa, U Ne Win Yangon, w rozmowie z "Myanmar Times".
Policja podaje, że kontenerowiec pływał pod indonezyjską banderą.
U Aung Kyaw Linn, z birmańskiej Niezależnej Federacji Żeglarzy stwierdził, że statek wciąż nadaje się do użytkowania, a więc "musi istnieć powód", dla którego został porzucony.
Birmańska marynarka podejrzewała, że statek mógł być holowany przez inny statek - i w trakcie rejsu z jakiegoś powodu doszło do zerwania lin, którymi połączone były jednostki. Okazało się, że tak właśnie było - 13 sierpnia kontenerowiec był holowany na zezłomowanie, ale w czasie sztormu statek zerwał się z lin holowniczych, a załoga opuściła pokład przenosząc się na statek, który holował "Sam Ratulangi PB 1600".
Birmańskie media podawały wcześniej, że statek - według posiadanych przez nie informacji - miał trafić do placówki zajmującej się utylizacją wychodzących z użycia statków w Bangladeszu.
"Sam Ratulangi PB 1600" to statek zbudowany w 2001 roku. Mierzy 177 metrów. Ostatnia znana, dotychczas, pozycja statku pochodzi z 2009 roku - wówczas statek miał znajdować się na zachód od wybrzeża Tajwanu.
"The Independent" przypomina, że do brzegów Japonii i Korei Południowej czasem przybijają niewielkie jednostki, na których znajdują się jedynie ciała lub całkowicie opuszczone jednostki. Najczęściej są to jednak niewielkie łodzie rybackie, którymi Koreańczycy z Północy próbują uciekać z kraju, lub łodzie rybaków z Korei Północnej, którzy zapuścili się za daleko na otwarte morze i nie byli w stanie wrócić do Korei Północnej.