"Superwizjer" TVN pokazał w weekend jak w jednej z ubojni na Mazowszu dochodziło do uboju chorych krów, które następnie były przerabiane na mięso, podobnie jak padłe zwierzęta.

Teraz Niemczuk chce, aby ubojnie miały obowiązek instalowania monitoringu w miejscach, gdzie zabija się zwierzęta na mięso, a także w miejscach przyjęcia zwierząt do ubojni.

Czytaj także:

Czy można ufać jakości nad ubojem mięsa w Polsce?

Ubojnie miałyby też mieć obowiązek przechowywania nagrań przez trzy miesiące. Dostęp do nagrań miałaby mieć Inspekcja Weterynaryjna i organy ścigania.

Główny Lekarz Weterynarii poinformował też o tym, że w najbliższym czasie dojdzie do niezapowiedzianych kontroli w innych ubojniach.

Niemczuk poinformował, że ubój w ubojni, pokazanej w reportażu "Superwizjera", był niezgodny z prawem, bez nadzoru Inspekcji Weterynaryjnej. Ponadto zwierzęta przeznaczone do uboju były zakupione nielegalnie.

Mięso z nielegalnego uboju miało trafić do 10 krajów i 20 punktów w Polsce. Za granicę trafiło 2,5 tony mięsa z 9,5 tony pochodzącej z nielegalnego uboju. 

Niemczuk podkreślił, że po ujawnieniu procederu zakład został zamknięty i stracił uprawnienia do uboju zwierząt. Zabezpieczone mięso przeznaczono do utylizacji. Obecnie mięso z tego zakładu wycofywane jest z obrotu.

W związku z informacjami o działaniu nielegalnej ubojni 4 lutego do Polski mają przyjechać eksperci Komisji Europejskiej, którzy będą badać sprawę nielegalnego uboju bydła.