56-letni Rieli Franciscato całe swoje zawodowe życie poświęcił tworzeniu rezerwatów w celu ochrony rdzennych plemion brazylijskich Indian.
Zadanie to realizowała od 1967 roku rządowa agencja FUNAI - Fundaçao Nacional do Índio.
Czytaj także: Prezydent Brazylii wyrzuca z kraju Lekarzy Bez Granic
W ostatnią środę Rieli Franciscato przybył na rozmowy do plemienia żyjącego w lasach pobliżu rezerwatu Uru Eu Wau Wau w zachodniej Brazylii, w pobliżu granicy z Boliwią.
Ponieważ plemię, z którym miał rozmawiać, należy do malejącej grupy tych, które dotychczas nie nawiązały kontaktu z cywilizacją, Franciscato poprosił o eskortę przedstawicieli policji.
Zbliżając się do miejsca zamieszkania plemienia Franciscato został trafiony strzałą, która trafiła prosto w serce. Ekspert wyrwał ją, zdołał przebiec 50 m i zmarł.
Były szef FUNAI, Sydney Possuelo, komentując to wydarzenie stwierdził, że rdzenne plemiona nie potrafią odróżnić wroga od przyjaciela i to prawdopodobnie obecność policji sprowokowała atak.
Przyjaciele Franciscato, z którymi współtworzył Kanindé Ethno-Environmental Defense - organizację zajmującą się w szczególności plemionami z Uru Eu Wau Wau, wspominają go jako człowieka niezwykle spokojnego i metodycznego, a o to, co się stało, nie winią Indian.
Są zdania, że to dążenie prezydenta Bolsonaro, który wielokrotnie podkreślał konieczność integracji rdzennych plemion - których opisuje jako "żyjących jak jaskiniowcy" - z cywilizowaną Brazylią, doprowadziła do tego, że izolowane plemiona są wybijane, więc każdego traktują jak wroga.
Rząd Brazylii pozbawił FUNAI dotacji i nie wspiera jej działań, co miało miejsce przed prezydencją Bolsonaro, bo tereny zamieszkane przez izolowane plemiona są łakomym kąskiem dla firm wydobywających surowce naturalne, takie jak ropa naftowa, rudy metali rzadkich, diamenty i złoto, a także pozyskujących drewno.