Inicjatywę przeprowadzenia referendum ws. noszenia przez muzułmanki burek i nikabów zapoczątkował w 2016 roku Komitet z Egerkingen, powiązany z konserwatywną Szwajcarską Partią Ludową.

Ten sam, który z powodzeniem domagał się w 2009 roku referendum ws. zakazu budowy w Szwajcarii nowych minaretów.

Przeciwny referendum i zakazowi był rząd, według którego burki to zjawisko w Szwajcarii marginalne, i proponował wprowadzenie przepisu, który zobowiąże muzułmanki do odsłonięcia twarzy na żądanie urzędnika, w celu potwierdzenia tożsamości.

Zakazowi sprzeciwiali się też hotelarze i organizacje turystyczne. Ich zdaniem zaszkodzi to wizerunkowi Szwajcarii jako państwa tolerancyjnego i otwartego, straci na tym także atrakcyjność turystyczna kraju w oczach podróżnych z krajów muzułmańskich.

Z kolei społeczność muzułmańska uważa, że zakaz to ewidentny atak na społeczność muzułmańską, a jego celem jest jeszcze większe stygmatyzacja i marginalizacja muzułmanów.

W referendum za wprowadzeniem zakazu opowiedziało się 52 proc. głosujących. Oznacza to, że zakaz noszenia burek i nikabów zostanie wpisany do ustawy zasadniczej. Wolno je będzie nosić wyłącznie w miejscach kultu religijnego.

Społeczność muzułmańska w Szwajcarii to ok. 390 tys. osób - ok. 5 proc. z 8,6 mln populacji.

Z niedawnych badań Uniwersytety w Lucernie wynika, że burki nosi w Szwajcarii od 21 do 37 kobiet, zaś przypadków noszenia nikabów, obowiązkowych w Afganistanie pod rządami talibów, nie notuje się w ogóle.