Rumuński parlament zatwierdził zakaz bez przeprowadzenia debaty publicznej w tej sprawie. Była to inicjatywa grup religijnych i konserwatywnych. 

W ubiegłym roku władze Węgier usunęły studia gender z listy studiów magisterskich. Kierunek ten wywołuje oburzenie wśród środowisk prawicowych także w Polsce.

Rumunia, obok Polski, jest jednym z kilku państw Unii Europejskiej, które zakazuje zarówno małżeństw, jak i związków partnerskich dla osób tej samej płci.

Prezydent Klaus Iohannis zasugerował w czwartek, że odeśle do parlamentu zakaz, który nakładałby kary w wysokości do 11 tysięcy dolarów za nauczanie o tożsamości płciowej.

Około 150 osób noszących maski i próbujących stosować się do zasad zachowania społecznego dystansu zostawiło w czwartek transparenty przed siedzibą prezydenta.

Senator opozycji Vasile Cristian Lungu, jeden z polityków opowiadających się za zakazem, powiedział agencji Reutersa, że tożsamość płciowa jest "akademickim fałszem".

- Ten projekt ustawy chce usunąć nas z przestrzeni publicznej - powiedział Luca, 24-letni aktywista LGBT, który pomógł zorganizować protest. - Musimy pokazać, że istniejemy i że nie możemy... zostać wymazani - dodał.