Smród wydobywający się z podejrzanej przesyłki skłonił pracowników poczty do wezwania pomocy.
Na miejsce przybyło sześć karetek pogotowia pięć pojazdów pierwszej pomocy i dwa z ratownikami oraz trzy zespoły straży pożarnej.
By sprawdzić zawartość przesyłki, z budynku ewakuowano 60 pracowników. Dwanaścioro z nich z powodu gwałtownych mdłości wymagało pomocy, sześcioro z nich na wszelki wypadek przewieziono do szpitali.
Źródłem zamieszania okazała się paczka zawierająca cztery duriany - popularny w południowo-wschodniej Azji niezwykle śmierdzący owoc. Jej nadawcą był 50-letni mieszkaniec miasta, który wysyłał "rarytas"do przyjaciela w Norymberdze.
Policja, która także uczestniczyła w akcji, tłumaczyła ewakuację koniecznością sprawdzenia zawartości podejrzanej paczki. Ostatecznie owoce trafiły do odbiorcy.
Durian ma swoich wielbicieli, ale spożywanie tego owocu w miejscach publicznych jest w wielu krajach zabronione.
Ewakuacja poczty w Schweinfurcie to niejedyny przypadek szeroko zakrojonej akcji, której przyczyną był durian. W ubiegłym roku pracownicy biblioteki uniwersytetu w Canberze zgłosili wyciek gazu, co spowodowało ewakuację budynku. Ostatecznie okazało się, że źródłem smrodu był właśnie durian.
W listopadzie 2018 roku trudny do zniesienia zapach spowodował uziemienie indonezyjskiego samolotu. Przeszukanie luku bagażowego wyjaśniło sytuację - ktoś z pasażerów przewoził w bagażu duriana.