Naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu przeprowadzili szczegółowe badania w 63 krajach, w tym także w Polsce – podaje „The Lancet Psychiatry." Okazuje się, że na 233 tys. przebadanych przez nich przypadków zamachu na własne życie, aż 45 tys. osób targnęło się na nie z powodu braku pracy.
Badania samobójców trwały kilka lat i wyraźnie w nich widać, że kiedy nadchodziła kolejna faza kryzysu, liczba samobójców rosła. Gdy sytuacja gospodarcza się stabilizowała, prób odebrania sobie życia było mniej.
Jak komentuje autor raportu Carlos Nordt, liczba samobójstw gwałtownie szła w górę na sześc miesięcy przed silnym wzrostem stopy bezrobocia w danym kraju.
Samobójstwa to także coraz poważniejszy problem w Polsce. W ubiegłym roku na swoje życie targnęło się 8 tys. rodaków. To o półtora tysiąca osób więcej niż rok wcześniej.
To jednak dane niekompletne, bo policja rejestruje je tylko wtedy, gdy prowadzi postępowanie wyjaśniające przyczynę zgonu. Kryminolodzy szacują, że prób samobójczych może być nawet dziesięć razy więcej.
W Polsce życie odbierają sobie głównie mężczyźni. W ubiegłym roku stanowili oni aż 82 proc. wszystkich ofiar. Wielu z nich zrobiło to, bo przerosły ich problemy ekonomiczne.
– Społeczeństwo wymaga od mężczyzn, by byli zaradni i ustawieni. A oni nie zawsze dają radę te oczekiwania spełnić – mówi prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny. – Stąd właśnie wśród samobójców najwięcej jest tych w sile wieku – między 20. a 40. rokiem życia, a potem po pięćdziesiątce – dodaje ekspert.