20 marca to Międzynarodowy Dzień Wróbla. Ten gatunek jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych na świecie.
Wróble mieszkają niemal na wszystkich kontynentach. W Polsce te patki wciąż są bardzo popularne, zwłaszcza w miastach.
W Zimowym Ptakoliczeniu organizowanym przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP) zajęły drugie miejsce w zestawieniu najczęściej spotykanych ptaków w parkach i ogrodach. Wróbla wyprzedził tylko gawron.
Jednak populacja tych małych, szarych ptaków maleje. W Warszawie od przełomu lat 70. I 80. Spadła o 47 – 48 proc., w Londynie o 60 proc. , a w Hamburgu o 75 proc.
Dlaczego tak się dzieje? Eksperci z OTOP uważają, że największy wpływ na spadek liczebności wróbla w miastach może mieć mniejsza dostępność miejsc lęgowych.
– Te ptaki chętnie zakładają gniazda w szczelinach budynków, za rynnami, na poddaszach i stropodachach, a w wyniku remontów i prac ociepleniowych takich miejsc jest coraz mniej – tłumaczy Katarzyna Groblewska, z OTOP.
I dodaje, że z tego też względu w dzielnicach, gdzie dominuje starsze budownictwo wróbla spotkać możemy częściej.
Niekorzystny dla wróbla jest także spadek dostępności pokarmu. - Coraz mniej jest naturalnych trawników, gdzie rosłyby chwasty np. komosa, włośnica, rdest, których nasionami żywią się wróble – mówi Katarzyna Groblewska.
Dodaje że mniej jest także krzewów, które stanowią nie tylko miejsce schronienia – ale także miejsce zdobywania stawonogów, którymi karmią swoje młode.
Inną przyczyną spadku liczby wróbli może też być wysoki poziom promieniowania radiomagnetycznego oraz hałas miejski.