Prawdopodobnie było to podpalenie. Sprawę pożaru wyjaśnia miejscowa policja.
Ogień pojawił się w czwartek około godz. 23.30 na składowisku opon przy ul. Janiszewskiej w Rykach. Niedaleko jest las i zabudowania mieszkalne.
Na początku paliła się część liczącego ok. 4 tys. mkw. składowiska, ale ogień szybko się rozprzestrzeniał i zajął ok. 1200 zgromadzonych tam opon.
Pożar widoczny był z odległości kilku kilometrów. W akcji ratowniczej brały udział 24 zastępy straży pożarnej, w sumie 138 ratowników.
Ratownicy apelowali do okolicznych mieszkańców o zamykanie okien ze względów zdrowotnych.
Po kilkugodzinnej akcji pożar został opanowany, ale strażacy cały czas są na miejscu. Trwa dogaszanie pogorzeliska. Na miejscu w tej chwili pracuje 16 samochodów straży.
– Akcja potrwa cały dzień. Musimy poprzerzucać spalone opony, żeby cały teren polać wodą – tłumaczy st. kpt. Jarosław Lasek, rzecznik straży pożarnej w Rykach.
Okoliczni mieszkańcy bali się o swoje domy oraz pobliski las. Na szczęście strażacy zapobiegli tragedii. – Ogień był bardzo blisko, ale na szczęście obroniliśmy las - opowiada st. kpt. Lasek.
Strażacy przypuszczają, że ktoś mógł podpalić składowisko. Tak mówią okoliczni mieszkańcy. Sprawę bada miejscowa policja.