Reklama

Drożdżówka wraca do polskich szkół

Choć jeszcze nie zmieniły się przepisy o żywieniu dzieci w szkołach, to powoli wracają tam produkty zabronione przez poprzednią ekipę
By Klearchos Kapoutsis from Santorini, Greece (Drożdżówka Uploaded by Yarl) [CC BY 2.0 (http://creat

By Klearchos Kapoutsis from Santorini, Greece (Drożdżówka Uploaded by Yarl) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Foto: Wikimedia Commons

W czwartek w kilku leszczyńskich szkołach i przedszkolach rozprowadzano ciastka w ramach akcji charytatywnej „Pączki do rączki", z której dochód był przeznaczony na pomoc chorej Neli. – Zamówiliśmy 600 sztuk. Poszły szybko, więc dobraliśmy kolejne 200 – opowiada Magdalena Kozłowska, dyrektorka SP nr 5 w Lesznie.

Na stronie internetowej placówki można przeczytać, że szkoła ma zgodę na sprzedaż pączków tego dnia. – Dzwoniłam do MEN i resortu zdrowia i odesłano mnie do naszego sanepidu. Tam usłyszałam, że nie ma problemu ze sprzedażą pączków w tłusty czwartek, bo to polska tradycja – mówi Kozłowska.

Szefowa podstawówki przyznaje także, że w jej szkole można kupić drożdżówki w automatach. – Obiady na razie się nie zmieniły, czekamy z tym na nowe przepisy – mówi.

Drożdżówki można kupić także w kilku opolskich szkołach podstawowych i liceach. Tyle że są one nieco zdrowsze – zawierają mniej tłuszczu i cukru. Także niektóre lubelskie szkoły oferują takie ciastka. – Jak pani minister edukacji zapowiedziała zmiany w przepisach to wróciliśmy do drożdżówek, mamy też tosty, które uczniowie chętnie kupują – opowiada ajentka z Lublina.

Nie chce podać nazwiska, bo obawia się kontroli sanepidu. – Niektórzy kontrolerzy przymykają oko, ale są też tacy, którzy chętnie wystawiają mandaty – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Tosty z serem można kupić też w jednej w warszawskich podstawówek w warszawskich Włochach. – Schodzą szybko. Czasem już na drugiej przerwie nie ma żadnego – opowiada dziewięcioletni Michał.

Zakaz „śmieciowego jedzenia" wprowadził rząd PO–PSL. Nowe przepisy były tak restrykcyjne, że zabraniały nie tylko podawania w szkołach chipsów czy gazowanych napoi, ale także drożdżówek, naleśników czy klusek leniwych. Potraw nie wolno było ani dosładzać ani dosalać. W rezultacie dzieci obiadów szkolnych jeść nie chciały, same przynosiły w tornistrach solniczki albo na przerwie kupowały słodycze w sąsiadujących ze szkołach sklepach.

Jednak od kiedy w resorcie zaczęła rządzić nowa ekipa, zapowiedziano poluźnienie. A sanepid przygotował propozycję nowego rozporządzenia.

– W tym tygodniu trafiło ono do resortu zdrowia. Generalnie na stołówkach i w sklepikach mogą się znaleźć wszystkie rzeczy, które nie zawierają zbyt dużo soli, cukru i tłuszczów – tłumaczy Jan Bondar, rzecznik GIS. A drożdżówka? Będzie. Zawartość cukru czy tłuszczu nie może w niej przekroczyć 10 proc. A tak jest w większość takich ciastek z budyniem, serem, owocami czy warzywami.

Do szkół wrócą też niedsoładzane soki. Dozwolone będą także przyprawy. – Chodzi o to, by obiad był jadalny – tłumaczy rzecznik GIS. Z kolei kanapki będzie można komponować na życzenie ucznia z wybranego przez niego pieczywa, wędliny i warzywa. – Dozwolony będzie ketchup, musztarda, majonez.

Bondar podkreśla jednak, że na pewno do szkół nie wrócą chipsy czy napoje wysokosłodzone.

Reklama
Reklama

Kiedy nowe przepisy wejdą w życie? Wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas mówił ostatnio w Sejmie, że stanie to się to jeszcze w tym roku szkolnym.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Społeczeństwo
Zmiana czasu na letni 2026. Kiedy przestawiamy zegarki?
Społeczeństwo
To nie był nieszczęśliwy wypadek. Kto naprawdę jest winny tragedii 19-letniego studenta
Społeczeństwo
Kto zapłacił za ewakuację Polaków z Bliskiego Wschodu? Specjalna umowa z agencją
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama