Podejrzany przyznał się do winy. Jeszcze dziś śledczy zdecydują czy skierują do sądu wniosek o areszt dla podejrzanego, któremu grozi do 10 lat więzienia.

Do groźnego incydentu doszło wieczorem 5 marca na Jeżycach. Do jednego z poznańskich szpitali trafił ciężko ranny 55-letni mężczyzna. Miał obrażenia klatki piersiowej. Okazało się, że został postrzelony z wiatrówki. Śrut utknął mu blisko serca.

Mężczyzna ma przestrzelone płuco i tętnicę płucną. Potrzebna była operacja. Mężczyzna jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Jego stan jest stabilny.

Poza nim ranny został też rowerzysta. Postrzelono go w plecy, ale obrażenia były mało groźne i po opatrzeniu ran w szpitalu wrócił on do domu.

Policjanci zaraz po otrzymaniu zgłoszenia zaczęli szukać sprawców postrzelenia. Jeszcze w sobotę wieczorem zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 20 i 23 lata. Obaj byli pijani. Obaj też mogli znajdować się pod wpływem narkotyków, co wykaże jeszcze badanie krwi. W mieszkaniu na Jeżycach, które wynajmował starszy z nich, mundurowi znaleźli wiatrówkę, z której padły strzały oraz marihuanę.

– Starszy z mężczyzn w sobotę kupił broń. Razem z kolegą najpierw pili alkohol, a potem postanowił sprawdzić jak działa wiatrówka. Efekty znamy – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. – To był głupi wybryk – dodaje.

Obaj zatrzymani mężczyźni zostali przesłuchani. Tylko starszy (on strzelał z wiatrówki) usłyszał zarzuty ciężkiego uszkodzenia ciała, sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia oraz posiadania narkotyków, za co grozi mu do 10 lat więzienia. Obaj mężczyźni byli w przeszłości jako osoby nieletnie notowani za bójki.

Dziś lekarze z poznańskiego szpitala mają wybudzać ze śpiączki 55-letniego pacjenta, którego postrzelił podejrzany.