Kaucja, jaką według burmistrza będą musieli zostawić w kasie turyści, obejmuje 10 tys. euro na koszty ewentualnej akcji ratunkowej oraz 5 tys. euro na... pogrzeb.

Burmistrz Saint-Gervais,Jean-Marc Peillex, wyjaśnia, że 10 tys. euro to średni koszt akcji ratunkowej, za której organizację płacą obecnie francuscy podatnicy.

- Czasami głupi ludzie reagują tylko na głupie pomysły – powiedział Peillex w rozmowie z "The Telegraph".

Lokalni urzędnicy i przewodnicy ostrzegają, że liczba niedoświadczonych wspinaczy na Mont Blanc rośnie, podczas gdy niedawne fale upałów odsłoniły gigantyczne pęknięcia w górach i spowodowały opad skał, czyniąc wspinaczkę na szczyt jeszcze bardziej niebezpieczną.

Zdaniem burmistrza chętni do wspinaczki mają do niej takie samo podejście jak ktoś, kto chce popełnić samobójstwo.

- Początkujący turyści grający w rosyjską ruletkę. Poprośmy ich więc o wpłacenie nam kosztów, które to za sobą pociągnie - mówi Peillex.

Burmistrz przyznał, że porównywanie wspinaczki do rosyjskiej ruletki brzmi może cynicznie, ale faktem jest, że wielu wspinaczy traktuje wejście na szczyt jak grę zupełnie pozbawioną ryzyka.

Pomysł na depozyt pojawił się po serii incydentów z udziałem źle przygotowanych początkujących turystów, w tym grupy Rumunów, którzy próbowali wejść na szczyt w krótkich spodenkach i butach tenisowych oraz hiszpańskiej rodziny, która na wspinaczkę na szczyt zabrała 10-letnie dziecko, co Peillex nazwał "próbą zabójstwa".

Decyzja o narzuceniu wysokiego depozytu nie ucieszyła jednak włoskiego odpowiednika Peillexa.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Roberto Rota, burmistrz kurortu Courmayeur, który leży u podnóża Mont Blanc po włoskiej stronie granicy, gdzie znajdują się niektóre z niższych stoków, odrzucił francuską decyzję o nałożeniu kaucji

- Włoska strona Mont Blanc nie ograniczy wspinaczki pieszych -  powiedział Rota włoskiemu dziennikowi "Corriere Della Sera". - Góra nie jest własnością. Jako administratorzy ograniczamy się do wskazywania, kiedy ścieżki nie są w najlepszym stanie, ale prośba o zaliczkę na wspinaczkę na szczyt jest naprawdę surrealistyczna.