W ubiegłą sobotę klub Face 2 Face w Rybniku był otwarty wbrew rozporządzeniom wydanym przez rząd Mateusza Morawieckiego w związku z koronawirusem. W klubie interweniowała grupa ok. 150 policjantów. Mundurowi oświadczyli przebywającym w środku klientom, że impreza jest nielegalna oraz przedstawili decyzję Państwowego Inspektora Sanitarnego dotyczące zamknięcia lokalu i zażądali opuszczenia klubu.

Przed lokalem doszło do przepychanek z policją. W stronę funkcjonariuszy poleciały wyzwiska, śnieżki i butelki. Policjanci użyli gazu pieprzowego, pałek i broni hukowej, a później także broni gładkolufowej.

Dowiedz się więcej:
Morawiecki o klubie z Rybnika: Trzeba przestrzegać reguł
Właściciele klubu w Rybniku: Nie było interwencji policji. Do nas przyszli bandyci

Policja informowała, że w związku z wydarzeniami 213 osób zostało wylegitymowanych, a zatrzymano trzech mężczyzn, którzy mieli naruszyć nietykalność cielesną funkcjonariuszy. Dwóch policjantów odniosło obrażenia niezagrażające ich życiu i zdrowiu, uszkodzone zostały dwa radiowozy.

Policja zaprzeczyła doniesieniom, że policjanci użyli gazu także w lokalu.

- Nie poddajemy się, klub będzie otwarty w piątek i w sobotę - zapowiedziała w czwartek w rozmowie z Polsat News współwłaścicielka klubu Face 2 Face Sandra Konieczny.

- Jesteśmy po konsultacjach z naszymi prawnikami, którzy będą tworzyć zawiadomienia z art. 231 (przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego - red.) - zadeklarowała.

- Mamy potwierdzenie, że wszystko, co działo się u nas w sobotę, było całkowicie bezprawne, dlatego nie odpuścimy, będziemy walczyć o siebie i o to, żebyśmy mogli funkcjonować, żebyśmy mogli po prostu pracować - mówiła Konieczny.

Współwłaścicielka dodała, że w czasie interwencji policjanci byli agresywni i nie chcieli się wylegitymować.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Przekazała, że po ostatnich wydarzeniach w klubie rozszerzono monitoring. - Kamery są już teraz wszędzie i wszędzie będziemy nagrywać zachowanie policjantów, jeśli pojawią się w piątek i w sobotę - powiedziała.

Sandra Konieczny stwierdziła także w rozmowie z Polsat News, że codziennie przed lokalem stoją patrole policji, a klub jest obserwowany codziennie wieczorem.

Pytana, dlaczego właściciele otwierają działalność, powiedziała: - Nie dostajemy tarczy, bo jednorazowy przelew w wysokości 2 080 zł to tak naprawdę nic. Nasze oszczędności już się skończyły.