Legalizacja eutanazji była jednym z priorytetów socjalistycznego rządu Pedro Sancheza.
Ustawa powstała pod presja opinii publicznej, poruszonej przypadkami ludzi zdesperowanych w walce o godną śmierć. Jednym z nich był Ramon Sampedro, sparaliżowany po skoku do wody, który o prawo do zakończenia własnego życia walczył przez 28 lat.
Jego historię opowiada film z 2004 roku w reżyserii Alejandro Amenábara, znany w Polsce pod tytułem "W stronę morza".
Mężczyzna nie doczekał się zezwolenia na legalną eutanazję, zażył cyjanek potasu podany przez przyjaciół.
Hiszpańscy parlamentarzyści przegłosowali ustawę większością 202 głosów przeciwko 140 przeciw i 2 wstrzymującym się.
Tym samym Hiszpania staje się czwartym krajem w Europie, obok Belgii, Holandii i Luksemburga, które pozwala osobom terminalnie chorym lub skrajnie cierpiącym podjąć decyzję o zakończeniu życia.
"Dziś staliśmy się krajem bardziej ludzkim, bardziej sprawiedliwym i bardziej wolnym. Prawo do eutanazji, oczekiwane przez społeczeństwo, wreszcie stało się rzeczywistością” - napisał na Twitterze Sanchez zaledwie kilka minut po głosowaniu. „Dziękujemy wszystkim ludziom, którzy niestrudzenie walczyli o uznanie w Hiszpanii prawa do godnej śmierci".
Hiszpańskie prawo zezwoli pracownikom służby zdrowia na zakończenie życia osoby cierpiącej, jeśli wyrazi ona taka wolę, lub na pomoc w popełnieniu samobójstwa, gdy to pacjent sam przeprowadzi całą procedurę.
Osoba, która zdecyduje się na taki krok, musi mieć hiszpańskie obywatelstwo lub być legalnym rezydentem, a decyzję musi podjąć w pełni świadomie. W tym celu powinna złożyć wniosek o pomoc w umieraniu - na piśmie, dwukrotnie, w odstępie 15 dni.
Wniosek zostanie oceniony przez dwóch lekarzy, przy czym jeśli wymagania nie zostaną spełnione - może zostać odrzucony. Lekarz z kolei będzie mógł skorzystać z klauzuli sumienia i odmówić udziału zabiegu.
W rozmowie z AFP przyjaciółka Sampedro, Ramona Maneiro, która po jego śmierci została aresztowana za pomoc w popełnieniu przez Sampedro samobójstwa, ale nie stanęła przed sądem z braku dowodów, decyzję parlamentu nazwała zwycięstwem.
Ustawę o eutanazji przyjął w styczniu parlament Portugalii. Została ona jednak skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego, który zgodził się z zastrzeżeniami o braku precyzji w przyjętych przepisach. Ustawa wróciła do parlamentu, który albo musi usunąć zakwestionowane przepisy, albo przyjąć ją większością 2/3 głosów mimo weta prezydenta.