Nad projektem ustawy zwiększającej kompetencje policji debatuje Izba Gmin. Projekt zakłada, że funkcjonariusze w Anglii i Walii zyskaliby prawo ograniczania pokojowych protestów m.in. ze względu na generowany przez nie hałas.
W niedzielę w centrum Bristolu przeciwko ustawie protestowały tysiące osób. Demonstrację zorganizowano mimo narzuconego przez władze w związku z koronawirusem zakazu zgromadzeń.
Protestujący mieli tablice z hasłami "Nie uciszycie nas tak łatwo", "Oto dzień, w którym demokracja przeradza się w dyktaturę", "Precz z ustawą" oraz "»Nie« dla państwa policyjnego".
Pokojowy protest przerodził się w zamieszki, gdy setki osób przeszły pod siedzibę policji. Podpalone zostały dwa radiowozy, w stronę policjantów poleciały kamienie.
Interweniowały oddziały konne oraz funkcjonariusze z tarczami, lokalna policja wezwała wsparcie.
W wyniku zamieszek dwóch funkcjonariuszy odniosło obrażenia - jeden trafił do szpitala ze złamaną ręką, drugi - ze złamanymi żebrami.
Starcia potępiła minister spraw wewnętrznych Priti Patel, która oświadczyła, że "bandyckie zachowania" nie będą tolerowane.
Will White, komendant policji hrabstwa Somerset i dawnego hrabstwa Avon oświadczył, że ci, którzy na proteście w Bristolu złamali prawo zostaną zidentyfikowani i staną przed wymiarem sprawiedliwości.