Cztery prosięta, którymi dzieci z Priestlands School w Lymington zajmowały się, odkąd były one prosiętami, miały trafić do rzeźni w przyszłym miesiącu, a mięso z ich uboju miało być podane w szkolnej kantynie. W ten sposób szkoła chciała nauczyć uczniów czym jest łańcuch pokarmowy.

Przeciwko projektowi zaprotestował jednak Vincent Cook, weganin i ojciec 11-latka, który chodzi do Priestlands School. Mężczyzna zaczął domagać się, by zwierzęta zamiast do rzeźni trafiły do specjalnego schroniska, w którym mogłyby żyć do naturalnej śmierci.

Cook znalazł takie schronisko, które było gotowe zajmować się świniami za darmo. 

Jednak dyrektor szkoły, Chris Willsher, odmówił Cookowi. W mailu zapewnił go, że sam jest wegetarianinem, ale - jak mówił - uczniowie muszą się dowiedzieć skąd bierze się mięso. "Prosięta zostały wypożyczone z gospodarstwa rolnego i od początku ich przeznaczeniem było, by stać się częścią łańcucha pokarmowego" - wyjaśnił.

Na końcu podkreślił, że w społeczeństwie "mięsożercy są liczniejsi niż wegetarianie i weganie".

Cook, który weganinem stał się trzy miesiące temu mówi, że zdecydował się uruchomić zbieranie podpisów pod petycją, gdy dowiedział się, że zwierzęta trafią do rzeźni, by dzieci dowiedziały się skąd się bierze mięso.

- Powinniśmy uczyć dzieci współczucia dla zwierząt. Taki projekt (chowanie prosiąt na ubój przez dzieci) mógł mieć sens w przeszłości, ale teraz żyjemy w bardziej oświeconych czasach i to się musi zmienić - podkreślił.

- Możemy nauczyć dzieci skąd się bierze mięso nie angażując ich w proces zabijania - dodał.

Zdaniem Cooka szkoła powinna uczyć dzieci "jak źle jedzenie mięsa wpływa na ich zdrowie i na środowisko" zamiast zachęcać do zabijania zwierząt.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Rzeczniczka szkoły odpowiedziała, że szkoła "szanuje filozofię wegańską, ale służy całej społeczności".