Szwecja rozpoczęła oficjalne dochodzenie w sprawie adopcji dzieci z zagranicy. W szczególności zbadane będą przypadki dzieci z Chile i Chin. To efekt doniesie o nielegalnych praktykach podczas procesów adopcyjnych.
- Śledczy zbadają, czy doszło do nieprawidłowości w krajach, z których dokonano większości adopcji- zapowiedziała minister spraw społecznych Lena Hallengren.
Śledztwem zostaną objęte przypadki z ostatnich 70 lat. Istnieje obawa, że niektóre dzieci zostały skradzione i oddane do adopcji międzynarodowej bez wiedzy ich biologicznych rodziców.
Czytaj więcej
Po 24 latach poszukiwań Guo Gangtang odnalazł syna. Dziecko zostało uprowadzone sprzed domu w 1997 roku. Od tamtego czasu ojciec przemierzył na mot...
Szwedzkie media od lat donoszą o dzieciach, których dokumenty adopcyjne zostały sfałszowane, o matkach, których dzieci błędnie uznano za zmarłe po urodzeniu, a także o wymuszonych adopcjach, porwaniach i kradzieżach dzieci.
Od połowy ubiegłego wieku do Szwecji trafiło około 60 000 dzieci, głównie z Korei Południowej, Indii, Kolumbii i Sri Lanki.
Z raportu dziennika Dagens Nyheter wynika, że z Chin adoptowano ponad 4 tys. dzieci, często niemowląt, które według chińskich władz zostały porzucone przez rodziców.
W Chinach wybuchło jednak kilka skandali związanych z adopcją, w tym porwania dzieci, które rzekomo urodziły się z naruszeniem zasad kontroli populacji, a następnie były sprzedawane przez urzędników na całym świecie.
W Chile od 2018 roku badane są podejrzane nielegalne adopcje, z których większość miała miejsce podczas dyktatury Augusto Pinocheta od 1973 do 1990 roku.