Większość Polaków nie sprzeciwia się pomysłom zaszczepienia przeciwko Covid-19 trzecią dawką szczepionki. Tylko niespełna co dziesiąty uważa, że szczepienia nic nie dają – wynika z sondażu IBRiS dla „Rz." – Zaskakująco dobry wynik, ale obawiam się, że często są to tylko deklaracje, bo zainteresowania trzecią dawką w przychodniach nie widać – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Czwarta fala nadchodzi

Obecnie dawkę przypominającą przyjmują pracownicy służby zdrowia, osoby z obniżoną odpornością, personel niemedyczny, który ma kontakt z osobami zakażonymi lub z zakażonym materiałem genetycznym, a także wszystkie osoby powyżej 50. roku życia. Jest ona podawana po upływie sześciu miesięcy od ostatniego szczepienia.

Rzeczpospolita/ Tomasz Sitarski

Za jak najszybszym wprowadzeniem trzeciej dawki dla wszystkich grup wiekowych opowiada się 13,2 proc. ankietowanych, a 37,2 proc. twierdzi, że jak tylko będą mieć możliwość, to zaszczepią się po raz trzeci. Co dziesiąty ankietowany uważa, że trzecia dawka powinna być podana przede wszystkim personelowi medycznemu.

Natomiast 18,7 proc. respondentów jest przekonanych, że dwie dawki szczepionki dostatecznie dobrze chronią przed zakażeniem. Zaledwie 9,1 proc. ankietowanych jest zdania, że szczepienia przed niczym nie chronią. Co dziesiąty nie ma w tej sprawie zdania.

1234 zakażenia

potwierdził w środę resort zdrowia

Wysoka akceptacja dla trzeciej dawki wiąże się prawdopodobnie z rozkręcającą się czwartą falą pandemii. W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 1234 nowych zakażeniach. To pierwszy dzień od maja, kiedy liczba zakażeń przekroczyła 1 tys. Najwięcej nowych zakażeń było w województwie lubelskim – 220.

– W wakacje, gdy podawaliśmy prognozy, to mówiliśmy, że pod koniec września będziemy osiągali średni poziom mniej więcej 1 tys. zakażeń, więc na razie ta czwarta fala rozwija się zgodnie z naszymi przewidywaniami – mówił w Radiu Plus minister zdrowia Adam Niedzielski. Dodał też, że pod koniec października spodziewa się dobowej liczby zakażeń na poziomie 5 tys.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Bez obostrzeń

Mimo wcześniejszych zapowiedzi ministra zdrowia o możliwych obostrzeniach po przekroczeniu granicy 1 tys. zakażeń rząd nie zdecydował się na taki krok.

– Te liczby jeszcze nie są z mojego punktu widzenia takimi poziomami zagrożenia dla zdrowia publicznego i wydolności systemu opieki zdrowotnej, żeby podejmować drastyczne decyzje – mówił minister zdrowia. I dodał, że na razie w Polsce są trzy powiaty, które mogłyby trafić do żółtej strefy. – Mamy przeświadczenie, że osoby zaszczepione nie powinny ponosić kosztów nieodpowiedzialności osób niezaszczepionych – mówił Niedzielski.

O paszportach covidowych mówi się dużo, ale mało gdzie one w Polsce obowiązują. To nie zachęca do szczepień.

dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych

Z drugiej jednak strony widoczne jest słabnące poparcie dla paszportów covidowych. IBRiS zapytał ankietowanych także o to, czy wzorem innych państw Polska powinna ograniczyć wejścia do kin, muzeów czy teatrów tylko do osób zaszczepionych. Rozwiązanie to popiera 46,6 proc. respondentów. To mniej niż na początku sierpnia, kiedy za szerszym wykorzystaniem paszportów covidowych opowiedziało się aż 59 proc. ankietowanych – przy czym co trzeci twierdził, że zdecydowanie powinno się takie regulacje wprowadzić.

– Samo mówienie o takich paszportach bez wprowadzenia obostrzeń nie zachęca ludzi do szczepień – podkreśla Sutkowski. – Gdyby rząd określił poziom zakażeń, przy którym przy wejściu np. do kina będzie obowiązywał paszport covidowy, być może ludzie byliby bardziej chętni do szczepień – spekuluje.