Paul Rusesabagina był dyrektorem Hotelu Tysiąca Wzgórz (Hotel des Mille Collines) w Kigali, gdy w 1994 roku wybuchł jeden z najbardziej krwawych konfliktów w Afryce. Napięcia między zamieszkującą Rwandę ludnością Hutu i Tutsi w krótkim czasie zaledwie 100 dni doprowadziły do masakry ponad 800 tysięcy ludzi, głównie Tutsi i stających w ich obronie Hutu. 40-letni wtedy Rusesabagina wykorzystał swoje znajomości wśród Hutu (sam ma wśród przodków zarówno Hutu, jak i Tutsi), żeby ochronić przed śmiercią 1268 osób szukających schronienia w jego hotelu.

Jego bohaterstwo stało się kanwą znakomitego filmu "Hotel Rwanda", a Don Cheadle, który wcielił się w rolę szefa hotelu, był nominowany do Oskara w 2005 roku. Film przyniósł sławę i międzynarodowe uznanie dla Rusesabaginy, który wcześniej — po wyjeździe z Rwandy — zarabiał na życie jako taksówkarz w Belgii, gdzie dostał obywatelstwo. Potem stał się dobrze opłacanym mówcą, podróżującym po całym świecie, z belgijskim paszportem i amerykańską Zieloną Kartą. I choć niektórzy z ocalonych w hotelu w Kigali, podobnie jak stacjonujący tam w czasie masakry przedstawiciele sił pokojowych ONZ, znacząco pomniejszali jego dokonania, to ostatecznie nie te kontrowersje doprowadziły go za kraty więzienia. Rusesabagina naraził się, bo zaangażował się aktywnie po stronie opozycji, wspierając z emigracji ruch MRCD. I właśnie działalność tego ugrupowania, a w szczególności zamachy przeprowadzone przez jego zbrojne ramię FLN, ustały się pretekstem do polowania na Rusesabaginę. W Rwandzie od lat rządzą Tutsi, którym nie podobało się rzekome pomniejszanie przez byłego menedżera hotelu zbrodni dokonanych przez Hutu i jego krytyka wobec obecnego rządu za marginalizowanie Hutu. Prezydent Paul Kagane chciał uciszyć oponenta, który ze względu na hollywodzką sławę był wyjątkowo uważnie słuchany na świecie.

Czytaj więcej

„Kagame jasno dał do zrozumienia wszystkim, którzy rzucają mu wyzwanie: jeżeli mogę to zrobić Rusesa
Rusesabagina vs. Kagame. O dwóch takich, co walczą o Rwandę

Aresztowanie Rusesabaginy i doprowadzenie go przez sąd nie było jednak łatwe, bo Rwandyjczyk nigdy nie podróżował do swojej ojczyzny. Ostatecznie użyto triku. Będący na usługach Kigali pastor zaprosił go do wygłoszenia odczytu w Burundi. Rusesabagina miał tam polecieć z Dubaju, ale okazało się, że samolot lądował w Kigali. Po kilku miesiącach aresztu rozpoczął się proces, którym Rusesabagina został skazany na 25 lat więzienia za wspieranie terroryzmu. Proces już wcześniej potępiła Unia Europejska, również Stany Zjednoczone wyraziły zaniepokojenie brakiem uczciwego procesu. Najaktywniej o sprawiedliwość dla Rusesabaginy zabiega Belgia, której skazany jest obywatelem. Minister spraw zagranicznych Rwandy odmówił jednak spotkania w Nowym Jorku ze swoją belgijską odpowiedniczką na marginesie trwającego właśnie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.