Centrum Medyczne Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie oświadczyło, że w przypadku zawieszenia działalności placówki w niebezpieczeństwie znajdzie się 55 osób podłączonych do respiratorów, w tym 15 dzieci, oraz ponad 100 pacjentów z niewydolnością nerek.

W Libanie trwa kryzys gospodarczy, który paraliżuje kraj. Z powodu niedoborów paliw część właścicieli dużych prywatnych generatorów prądu wyłączyła te urządzenia.

Sytuacja pogorszyła się w tym tygodniu po tym, jak bank centralny zdecydował o zakończeniu dotowania produktów paliwowych, co - jak pisze agencja AP - prawdopodobnie spowoduje wzrost cen większości towarów.

W ostatnich dniach setki firm, w tym centra handlowe i restauracje, zawiesiły działalność z uwagi na braki oleju napędowego i benzyny. Ludzie stoją w wielogodzinnych kolejkach, by zatankować na stacjach paliw.

W wydanym oświadczeniu Centrum Medyczne Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie przekazało, że staje w obliczu "nieuchronnej katastrofy" z powodu groźby przymusowego zawieszenia działalności od poniedziałku.

"Czterdziestu dorosłych pacjentów i piętnaścioro dzieci podłączonych do respiratorów umrze natychmiast" - przekazano. W komunikacie czytamy, że w nadchodzących miesiącach w poważnym niebezpieczeństwie znajdą się setki pacjentów cierpiących na choroby nowotworowe. Kierownictwo szpitala zaapelowało do władz Libanu, ONZ i organizacji humanitarnych o dostarczenie placówce niezbędnego paliwa.

Inne szpitale w Libanie także borykają się z niedoborem paliw i leków.

Państwowy dostawca dostarcza energię elektryczną przez średnio dwie godziny na dobę.