Uczestnicy zamieszek - w większości młodzi ludzie - używają powalonych drzew i kamieni do budowania zapór na drogach w stolicy kraju Port-au-Prince, a także podpalają stosy opon. W niektórych miejscach policja użyła gazu łzawiącego do rozproszenia tłumu.
Czytaj także: Iran do Trumpa: Pańskie tweety powodują, że drożeje ropa
Ambasada USA ostrzegła swoich obywateli, by ci unikali zamieszek w stolicy i - jeśli to możliwe - zrezygnowali z wyjazdu na Haiti. Wiele linii lotniczych odwołało loty do i z tego kraju.
W wyniku protestów premier Jack Guy Lafontant tymczasowo zawiesił dwucyfrową podwyżkę cen benzyny, ale to nie powstrzymało protestów.
W związku z zamieszkami Meksyk i Kanada zdecydowały się czasowo zamknąć swoje ambasady na Haiti.
Decyzja o podwyższeniu regulowanych przez państwo cen benzyny to element porozumienia z MFW, które wymaga od rządu w Port-au-Prince wprowadzenia rozwiązań mających zwiększyć wpływy budżetowe i wzmocnić gospodarkę kraju.
W efekcie w piątek rząd Haiti ogłosił obniżenie subsydiów do paliwa, co miało przynieść większe wpływy budżetowe. W praktyce miało to oznaczać wzrost cen benzyny o 38 proc. a benzyny bezołowiowej - aż o 47 proc.