- To szaleństwo, jest tyle ludzi, że z trudem oddycham, a kolejka wychodzi na ulicę - mówi jeden z prowadzących kolekturę w Stuttgarcie.

- Spodziewamy się 50-procentowego wzrostu liczby sprzedanych losów w stosunku do zeszłego tygodnia, kiedy do wygrania było "tylko" 28 mln euro - twierdzi Klaus Sattler, rzecznik narodowej loterii Lotto. W środę kumulacja wynosiła już 30 mln euro, ale nadal nie było szczęśliwca, któremu udałoby się prawidłowo wytypować 6 z 49 liczb plus liczbę dodatkową.

Kolektury Lotto na sobotę musiały zatrudnić dodatkowy personel, który udzielał informacji i pomagał początkującym graczom. - Niektórzy klienci nie mają pojęcia, jak wypełnić blankiet, bo robią to po raz pierwszy - powiedziała pracownica takiego punktu z Berlina. - Inni przyznają, że nie grali już od lat - dodała.

Eksperci wyliczyli, że szansa "rozbicia banku" to 140 milionów do jednego. Bardziej prawdopodobne jest przeżycie dwukrotnego uderzenia piorunem.

Poprzedni rekord wynosił 37,7 mln euro. Sumę tę ponad rok temu wygrała salowa, która kupiła kupon za 9,50 euro.

Losowanie totka odbyło się o 20 w sobotę, ewentualnego zwycięzcę poznamy w poniedziałek. Jeśli nadal nikomu się nie powiedzie, pula do wygrania jeszcze wzrośnie. I tak do 12 grudnia, kiedy to - jeśli nikt nie wygra - pieniądze będą podzielone między osoby, które tego dnia poprawnie wytypują sześć liczb, ale bez dodatkowej.