Reklama

Kłopotliwa tradycja lanego poniedziałku

Dziś drugi dzień Świąt Wielkanocnych, traktowany przez polski Kościół katolicki jako kontynuacja święta zmartwychwstania Chrystusa

Aktualizacja: 13.04.2009 11:05 Publikacja: 13.04.2009 10:21

Kłopotliwa tradycja lanego poniedziałku

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

[b][link=http://www.rp.pl/galeria/65733,290435.html" "target=_blank]Poznańskie "żandary" - obejrzyj zdjęcia[/link][/b]

Poniedziałek zwyczajowo przeznaczony jest na odwiedzanie rodziny i przyjaciół, podczas gdy Niedzielę Wielkanocną spędza się w gronie najbliższych.

W polskiej tradycji Poniedziałek Wielkanocny to lany poniedziałek. Straże miejskie zapowiadają wzmożone kontrole w okolicy kościołów i mandaty, nawet 500-złotowe, dla tych, którzy przesadzą z oblewaniem przechodniów. - Bawmy się w gronie znajomych - radził na antenie TVN Warszawa insp. Paweł Osiadacz ze stołecznej straży miejskiej. - Atakowanie osób wychodzących z kościoła to przekroczenie normy.

Niebezpieczne może być oblewanie przechodniów z wysokości - balkonu czy okna. - Zdarzały się zranienia - mówił strażnik miejski.

Na miejskich ulicach, skwerach, w parkach i przy kościołach jest dziś więcej niż zazwyczaj policjantów i strażników miejskich.

Reklama
Reklama

[ramka]

[b][link=http://www.rp.pl/artykul/282324.html" "target=_blank]Ze "Świątecznego alfabetu" Zofii Sawickiej[/link][/b]

Śmigus-dyngus, zwany także oblewanką albo polewanką, wywodzi się z pogańskich ceremonii przebudzenia, oczyszczenia i przeganiania zimy. Jego pierwowzorem był słowiański obrzęd oblewin mający zapobiegać chorobom i sprzyjać płodności.

Na wsiach niezamężne dziewczęta były w Poniedziałek Wielkanocny obficie polewane wodą przez kawalerów z wiader i garnków. Przemoczenie stanowiło nie tylko dowód, że dziewczyna cieszyła się powodzeniem, ale także wróżbę urodzaju dla jej rodziców.

Nieco delikatniej wyglądał dyngus w miastach i na dworach: „Amanci dystyngowani – pisał Jędrzej Kitowicz w XVIII-wiecznym »Opisie obyczajów« – chcąc tę ceremonię odprawić na amantkach swoich bez ich przykrości, oblewali je lekko różaną lub inną pachnącą wodą po ręce, a najwięcej po gorsie, małą jaką sikawką albo flaszeczką”.

Dyngowanie i śmigus były początkowo osobnymi zwyczajami. „Śmigus” oznaczał smaganie na szczęście brzozowymi lub wierzbowymi witkami. W XV-wiecznych materiałach synodu diecezji poznańskiej znalazło się natomiast takie zalecenie: „Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie się nazywa dyngować, ani do wody ciągnąć”.

Reklama
Reklama

Dawniej młodzi ludzie chodzili po domach po dyngusie, zbierając od gospodyń datki – głównie jajka i wędliny. W małopolskiej wsi Dobra koło Limanowej do dziś o datki proszą dziady śmigustne – owinięci w słomę przebierańcy w futrzanych maskach. Gestykulują, trąbią na blaszanych rożkach i polewają gospodarzy wodą.[/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Wody Polskie o ryzyku wiosennych powodzi: Znaczenie ma rozkład pokrywy śnieżnej
Społeczeństwo
Nadciąga zmiana w pogodzie. Na termometrach nawet 17 stopni Celsjusza
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama