Naukowcy z Uniwersytetu we Florencji ostrzegają: małżeńska zdrada jest groźna dla serca. I nie chodzi tu wcale o ckliwą metaforę. Badania pokazują bowiem, że gorące romanse mogą mieć natychmiastowe, groźne dla zdrowia konsekwencje. Według naukowców ryzyko nagłej śmierci podczas stosunku jest znacznie wyższe podczas seksu z kochanką niż z własną żoną w zaciszu domowego łoża.
Do podobnych jak Włosi wniosków doszli również niemieccy naukowcy. Ich zdaniem – jak zauważa „Daily
Mail" – zdecydowana większość mężczyzn, którzy wyzionęli ducha podczas seksu, zmarła podczas schadzki z kochanką poza swoim domem.
Według cytowanej przez brytyjski „Daily Mail" dr Alessandry Fischer nieznane dobrze miejsce spotkania, chęć zaspokojenia pragnień zazwyczaj sporo młodszej partnerki, a do tego niepokój o to, czy romans uda się zachować w tajemnicy – wszystkie te czynniki wywołują stres oraz mogą niebezpiecznie podnieść ciśnienie i tętno.
Fischer zauważa także, iż groźne są również towarzyszące zdradzie wyrzuty sumienia. Niektóre badania pokazują bowiem, że problemy z sercem mają ci niewierni mężowie, którzy wciąż kochają swoje żony.
Amerykański „Huffington Post" przypomniał zaś wczoraj, że w styczniu 2012 roku Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób poinformowało, iż 75 procent zmarłych nagle podczas seksu mężczyzn zdradzało swoje partnerki. Już trzy lata temu włoscy naukowcy ogłosili zaś, że panowie uwikłani w długotrwałe romanse są bardziej narażeni na atak serca niż pozostali mężczyźni.
Być może informację o wynikach badań naukowców organizatorzy Euro 2012 powinni rozdawać na ulotkach wraz ze specjalnymi zestawami dla ogarniętych zwierzęcą chucią piłkarskich kibiców. Na wyrzuty sumienia nawet najlepsza prezerwatywa nic bowiem nie pomoże.