Związki zawodowe i tzw. ruch żółtych kamizelek wyszli na ulice w całej Francji kilka dni po tym, jak prezydent Macron przedstawił swoje plany dotyczące m.in. cięć podatkowych o wartość ok. 5 mld euro.

Reuters pisze, że w Paryżu policja rozpraszała zamaskowanych demonstrantów używając gazu łzawiącego. Zakapturzeni demonstranci pojawili się na czele pochodu 1 majowego.

Na użycie przez policję gazu łzawiącego część demonstrantów w kapturach, a także uczestników pochodu w żółtych kamizelkach, obrzuciła policjantów kamieniami.

We wtorek francuska policja ostrzegała przed możliwymi starciami, do jakich 1 maja może dojść z skrajnie lewicowymi anarchistami (tzw. czarny blok), po tym jak radykałowie wzywali w mediach społecznościowych do wychodzenia na ulice.

Władze spodziewają się, że na pierwszomajowych marszach we Francji pojawi się ok. 2 tys. przedstawicieli "czarnego bloku" z Francji i innych krajów Europy.

Rano, 1 maja, francuska policja aresztowała już 88 osób.

Ruch żółtych kamizelek to oddolny ruch protestu, który narodził się we Francji w akcie sprzeciwu wobec planowanych przez rząd podwyżek podatku paliwowego. Rząd z podwyżek się wycofał, ale uczestnicy ruchu żółtych kamizelek kontynuowali demonstracje przedstawiając kolejne postulaty socjalne.