U trzyletniego Noah McAdamsa zdiagnozowano białaczkę limfoblastyczną na początku kwietnia. Zdaniem jego matki dziecko źle reagowało na chemioterapię.

- Miał wahania nastroju. Stawał się agresywny i bardzo emocjonalny. Po pierwszym zabiegu zaczął tracić włosy - powiedziała  Taylor Bland-Ball. 

Po dalszych badaniach rodzice uwierzyli, że nowotwór został pokonany i opuścili Florydę, aby zasięgnąć innej opinii medycznej, która uchroni ich syna przed kolejnymi dawkami chemioterapii. Poinformowali, że dalszym leczeniem zajął się lekarz, który stosuje alternatywne metody leczenia.

- Nie chodzi o to, czy wybieramy terapie alternatywne - terapie naturalne. Chodzi o nasze prawa jako rodziców do poszukiwania innych opcji - tłumaczyła matka.

Po decyzji o przerwaniu leczenia w szpitalu, urzędnicy z Florydy namierzyli parę w Kentucky. Rodzicom odebrano dziecko i przekazano pod opiekę dziadków.

Obrońca rodziców twierdzi, że przeprowadzone badania krwi wykazały, że nowotwór ustąpił. Innego zdania jest dr Bijal Shah z  Moffitt Cancer Center. Jego zdaniem rodzina powołuje się na badania, które nie przedstawiają pełnego obrazu.