Ten niecodzienny pokaz odbył się w piątek wieczorem w kościele św. Augustyna na Nowolipkach w Warszawie. Na zamkniętej imprezie (obowiązywały na nią zaproszenia) modelki przechodziły przez główną nawę świątyni w krótkich sukienkach. Podczas pokazu wykorzystano muzykę z filmów "Dziecko Rosemary" czy "Tajemnica Brokeback Mountain".
Już w sobotę rano, gdy informacja o pokazie znalazła się w Internecie na projektanta posypały się słowa oburzenia. - Moim zdaniem to profanacja kościoła, obecnego krzyża i obrazu Matki Bożej - napisał jeden z internautów.
Inny dodał, że wg niego to już skandal! - Kościół to nie miejsce na tego typu wydarzenia! Hejt dla księdza, który wydał pozytywną zgodę na pokaz, który pewnie został sowicie opłacony – dodał
Ale były też głosy poparcia. - A mi się podoba, miejscówka jak każda inna. Modelki nie są rozebrane do naga, nie świecą gołą d... przed ołtarzem więc jest ok..nie wiem z czego jest afera.Jak przychodzi jakaś "dziunia" w mini i 15-centymetrowych szpilach na mszę w mocnym makijażu i sporym dekoltem to nikt nic nie mówi. Już nie bądźmy tacy święci – napisała jedna z internautek.
Obecny na pokazie znany fotograf Marcin Tyszka na swoim profilu na Facebooku napisał, że usunął zdjęcie z pokazu Maćka Zienia z twarzami modelek , gdyż dziewczyny wstydzą się swego udziału w tym przedsięwzięciu. - Pewnie dla nas wszystkich, a szczególnie dla projektanta byłoby lepiej, gdybyśmy nie zobaczyli tego "dzieła" – uważa Tyszka. Dodał, że jak ktoś już bierze udział w takim publicznym przedsięwzięciu, to trudno , żeby zamalować mu twarz na każdym zdjęciu. - Maciek chciał rozgłosu i będzie miał. Media będą miały o czym pisać – dodał
Jeszcze w sobotę wieczorem warszawska kuria wydała oświadczenie w sprawie pokazu. Jej rzecznik ks. Rafał Markowski stwierdził, że proboszcz parafii wyraził zgodę na powyższą prezentację w dobrej wierze i z zapewnieniem, że będzie to zamknięty pokaz strojów ślubnych.
- W rzeczywistości odbył się typowy pokaz mody, co stanowi nadużycie zarówno w stosunku do sakralności miejsca, jakim jest świątynia, jak również wobec zaufania, jakie wykazał ks. proboszcz odpowiedzialny za tę świątynię – dodaje ks. Markowski.
Podkreśla on, że księża pracujący w parafii św. Augustyna wraz z kurią warszawską wyrażają ubolewanie, iż doszło do tego rodzaju wydarzenia i przepraszają wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się tym wydarzeniem urażeni oraz oświadczają, że zdecydowanie są przeciwni organizowaniu takich prezentacji w kościołach i innych miejscach sakralnych.