Do wypadku doszło między Bartkowem a Białym Błotem w powiecie oleśnickim na Dolnym Śląsku. W sobotę po południu biały samochód dostawczy zboczył z prostego odcinka drogi i uderzył w przydrożne drzewo.

Jeden z jadących samochodem młodych mężczyzn w stanie ciężkim został przewieziony do wrocławskiego szpitala.

Po drugiego przyleciał śmigłowiec medyczny. Ratownicy przez godzinę reanimowali mężczyznę, ale nie udało się się go uratować. Ofiara wypadku zmarła.

Samochodem jechali młodzi mężczyźni, którzy oskarżali policjantów z Oleśnicy o brutalne pobicie podczas przesłuchania.

Funkcjonariusze mieli ich zatrzymać dwa tygodnie temu w związku z pobiciem syna jednego z mundurowych. Jego ojciec według relacji poszkodowanych próbował się zemścić na napastnikach, którzy pobili mu syna.

- Jak mnie wprowadzili do pokoju, ojciec pobitego wpadł i od razu mnie z liścia pociągnął, inni zaczęli mnie kopać. Kopali po przyrodzeniu. Mówili: "dzieci już nie będziesz miał" – opowiadał jeden z poszkodowanych w rozmowie z TVP Wrocław.

Drugi z mężczyzn lokalnemu portalowi MojaOlesnica.pl relacjonował: - Założyli mi jednorazówkę na głowie, zaczęli mnie bić po głowie linijką. Byłem trochę podduszony i przegryzłem woreczek, dzięki czemu złapałem oddech – opowiadał.

Dodał, że nie miał już siły, więc przyznał się do wszystkiego. Dopiero po kilku godzinach wypuszczono obu mężczyzn. Okazało się, że to nie oni pobili syna policjanta.

Sprawę pobicia bada Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, a w komendzie w Oleśnicy prowadzone jest postępowanie wyjaśniające.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

W piątek pod komendą w Oleśnicy odbył się protest przeciwko policyjnej przemocy, który zorganizował Zbigniew Stonoga, biznesmen poszkodowany przez urząd skarbowy. Przez jego działalność miał stracić ok. 2 mln zł. On też organizował protesty w Legionowie po śmierci 19-letniego Rafała i w Sosnowcu po śmierci 23-letniego mężczyzny. Obaj zmarli po interwencjach policji.

W Oleśnicy zebrało się kilkadziesiąt osób. Tłum, głównie młodych ludzi, skandował hasła przeciwko przemocy policji. Wiele z nich było wulgarnych.

Część grupy próbowała wejść do środka, ale policjanci uniemożliwili to. Do zamieszek nie doszło, a w obwodzie czekały uzbrojone oddziały policji.

Sprawę tragicznego wypadku wyjaśnia policja i prokuratura.