Maluch – jak informuje małopolska policja - spadł z wysokości około czterech metrów. Chłopczyk zleciał na krzewy, które znajdowały się bezpośrednio pod oknem. To zamortyzowało upadek.
- Półtora metra dalej znajdował się betonowy chodnik – mówią policjanci z Krakowa. Funkcjonariusze byli na miejscu wypadku. Z ich ustaleń wynika, że w czasie gdy do niego doszło w domu byli dziadkowie oraz matka dziecka.
Jednak nie zauważyli oni jak chłopiec wypadł przez okno. Według przypuszczeń dziadków maluch prawdopodobnie sam przepchnął pod okno krzesło kuchenne, wszedł na nie, a potem otworzył okno i wyszedł na parapet zewnętrzny, z którego potem spadł na rosnące przy ścianie budynku krzewy ozdobne.
Gdy karetka przyjechała na miejsce dziecko było przytomne. Ratownik medyczny stwierdził u chłopca uraz głowy oraz żuchwy.
Matka z dzieckiem zostali przewiezieni do Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu na obserwacje. Po badaniach okazało się, że dziecko nie ma żadnych złamań ani poważniejszych obrażeń. Matka dziecka oraz dziadkowie byli trzeźwi.