Projekt ustawy zakłada także możliwość zamrażania jajeczek nie tylko z powodów zdrowotnych, a takie jedynie do tej pory są dopuszczalne.

Francja walczy w ten sposób z kryzysem demograficznym, który dotknął ten kraj w latach 80. XX wieku. Jednym z pierwszych konsekwencji tej zapaści było zrównanie praw dzieci "legalnych" i dzieci z nieprawego łoża, a także szeroka pomoc dla nieletnich matek.

Jeszcze za prezydentury Francois Hollande'a wprowadzono nową definicję małżeństwa "dla wszystkich", zakładającą możliwość adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.

Czytaj także: Rząd ukrywa liczbę ciąż z programu, który zastąpił in vitro

Choć Francja walczy o wzrost dzietności, stara się też zapobiec płodzeniu dzieci niechcianych. W szkołach obowiązkowa jest edukacja seksualna, dostępna jest także bezpłatna antykoncepcja. Do pewnego momentu w gabinetach szkolnych dostępne były również pigułki "dzień po", ale wycofano je - przestały być potrzebne.

Zgodnie z praktykowaną we Francji zasadą niedyskryminowania taka pigułka dostępna jest bezpłatnie i na życzenie w aptekach, za deklaracją, że prosząca o nią osoba jest niepełnoletnia, bez konieczności podawania nazwiska.

Opracowywana w parlamencie nowelizacja ustawy bioetycznej zakłada, że finansowany przez państwo zabieg in vitro będzie dostępny dla kobiet samotnych oraz dla lesbijek.

Badania wykazały, że 61 proc. kobiet homoseksualnych odczuwa potrzebę posiadania dziecka i jest to odsetek wyższy, niż w przypadku kobiet heteroseksualnych.

W projekcie ustawy  znajduje się też zapis wprowadzający możliwość zapisania w akcie urodzenia dziecka dwóch matek jako rodziców.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Takiej nowelizacji ustawy bioetycznej sprzeciwiają się konserwatyści, którzy podnoszą, że istnieje co prawda prawo do posiadania dzieci, ale trzeba też uznać prawo dziecka do posiadania ojca i matki.