Kobieta została zauważona w lesie przez przypadkowego świadka. Zaalarmował on pogotowie. 

Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że dziecko jest pod wpływem alkoholu. Dziewczynka miała 1,77 promila alkoholu w organizmie. W szpitalu zbadano również kobietę, u której wykryto 0,24 promila.

Krzysztof Kopania z prokuratury w Łodzi powiedział w rozmowie z TVN24, że wszczęto już śledztwo w sprawie bezpośredniego narażenia utraty życia i zdrowia noworodka.

Kobieta w rozmowie z policją przyznała, że dzień przed porodem piłka wódkę ze znajomymi. Matka dziewczynki miała wypić z dwoma mężczyznami litr alkoholu. Następnego dnia poszła na grzyby do lasu, gdzie rozpoczęła się akcja porodowa.

Kobieta wskazała również, kto jest rzekomym ojcem dziecka. Funkcjonariusze policji skontaktowali się z mężczyzną, ale nie przyznał się do ojcostwa.

Po przesłuchaniu kobieta uciekła ze szpitala. Policja nie rozpoczęła poszukiwań, bo formalnie kobieta nie usłyszała jeszcze zarzutów.