Grupa 35 rybaków natrafiła na dryfujące w Zatoce Adeńskiej zwłoki kaszalota spermacetowego - występującego we wszystkich oceanach, największego mięsożernego ssaka na świecie.
Samiec tego gatunku dorasta do 20 metrów, samica - do 13, mogą ważyć od 20 do nawet 75 ton.
Rybacy doholowali zwierze do brzegu. W ciele kaszalota znaleźli skarb - 30 kilogramów ambry.
Substancja ta wyścieła jelita tych mięsożernych ssaków, by ochronić delikatną tkankę przed ranami, które mogą jej zadać kałamarnice - głowonogi uzbrojone w dzioby, będące przysmakiem kaszalotów. Ssaki te pożerają również inne głowonogi i ryby, potrafią atakować nawet kilkumetrowe rekiny.
Ambra jest jedynym produktem pochodzenia zwierzęcego, wykorzystywaną w przemyśle perfumeryjnym. Jest tym cenniejsza, że produkują ją wyłącznie kaszaloty, a jej cena dochodzi do 50 tys. dolarów za kilogram. Nie produkuje jej też każdy kaszalot - znajduje się w 1-5 proc. tych zwierząt.
Kaszaloty są uznane za gatunek wrażliwy, którego populacja maleje, więc w wielu krajach handel ambrą jest zabroniony, by zniechęcić do kłusownictwa.
Wszyscy rybacy podzielili się między sobą kwotą, którą uzyskali ze sprzedaży ambry, wycenionej na 1,5 mln dolarów.
W Jemenie, jednym z najbiedniejszych krajach świata, wyniszczonym przez wieloletnią wojnę domową, 80 proc. populacji jest narażona na głód.