Policja przyznała, że zamieszki doprowadziły do "całkowitego chaosu" w mieście. Z Gile musiał uciec przedstawiciel władz centralnych - gubernator Zambezii, Abdul Razak przyznał, że znalazł on schronienie w sąsiednim dystrykcie, Alto Molocue.

Lokalna gazeta elektroniczna "Txopela" informuje, że plotki o wampirach zaczęły krążyć między mieszkańcami trzy miesiące temu. Niepokoje rozpoczęły się przed tygodniem, kiedy tłum zaatakował dom biznesmena oskarżanego o bycie jednym z wampirów. Potem tłum splądrował sklep i zniszczył m.in. dom lokalnego sekretarza rządzącego krajem Frontu Wyzwolenia Mozambiku.

Rzecznik lokalnej policji, Miguel Caetano powiedział, że aresztowano pięć osób za rozpowszechnianie plotek o wampirach i wzniecanie niepokojów.

Według Caetano plotki są rozsiewane przez przestępców, którzy chcą zastraszyć mieszkańców a następnie, korzystając z chaosu, okradać ich.

Mimo apeli policji 18 października w Gile spustoszono biura przedstawicieli władz centralnych i zaatakowano urzędników, którzy - jak głosiła plotka - współpracują z wampirami. Wielu urzędników, oskarżanych o ukrywanie tożsamości wampirów, musiało uciekać ze swoich biur i domów i szukać schronienia w buszu.

Policja stara się obecnie przywrócić porządek w ogarniętym chaosem mieście.

Plotka o wampirach mogła dotrzeć do Mozambiku z sąsiedniego Malawi, gdzie tłum dokonał linczu na pięciu osobach podejrzanych o bycie wampirami. Rząd Malawi w związku z tymi wydarzeniami wprowadził godzinę policyjną na południu kraju.