"Dziś #mikołajki, a więc działamy. Tym razem "ofiarą" nasze pomocy padły dzieci z domu dziecka nr 2 w #Białystok. Blisko 100 kg słodyczy w kilku kartonach trafiły do placówki" - chwalił się na Twitterze ONR.
Jak się okazało, następnego dnia pracę straciła wicedyrektorka placówki. Według nieoficjalnych informacji decyzję w tej sprawie podjął prezydent miasta Tadeusz Truskolaski.
"Niestety po raz kolejnym jesteśmy zmuszeni do obserwowania żenującej sytuacji do jakiej dochodzi w Białymstoku. Tego typu zdarzenia nie mają miejsca nigdzie indziej w całej Polsce. Wbrew oczekiwaniom mieszkańców, prezydent Tadeusz Truskolaski postanowił wykorzystać swoją kadencję nie do rozwoju miasta i służby Białostocczanom, ale do walki z wyimaginowanym „zagrożeniem faszystowskim”" - informuje ONR.
"To nie pierwsza taka sytuacja. Prezydentowi Tadeuszowi Truskolaskiemu w minionych miesiącach nie podobało się również, że działacze ONR uczestniczyli w uroczystościach upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego, czym prezydent naraził się samym Powstańcom, a nawet nie podobało się, że działacze ONR wzięli udział w akcji pomocy zwierzętom z lokalnego schroniska. Rodzi się pytanie: czy prezydent Tadeusz Truskolaski w swym zacietrzewieniu jest gotów poświęcić dobro dzieci, zasłużonych osób starszych, a nawet zwierząt?" - czytamy dalej.