45-letniego Artura W., fałszerza dokumentów, który regularnie współpracował z gangiem wyłudzającym m.in. hurtowe ilości towarów spożywczych w obrocie międzynarodowym, zatrzymało Centralne Biuro Śledcze Policji z Krakowa.
- Mężczyzna specjalizował się w podrabianiu dokumentów tożsamości, poświadczających uzyskanie określonego wykształcenia, a także różnego rodzaju dokumentów niezbędnych do zalegalizowania obrotu kradzionymi samochodami - mówi „Rzeczpospolitej” Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.
Podejrzany usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i oszustwa, za co grozi mu do 8 lat więzienia. Sąd aresztował go na trzy miesiące.
Artur W. wpadł w miejscowości Proszkowo na Dolnym Śląsku.
- Po wejściu na posesję policjanci w jednym z pomieszczeń odkryli profesjonalnie urządzoną pracownię fałszerską. Była wyposażona w całą gamę urządzeń potrzebnych do tego rodzaju działalności, w tym foliowarki, zgrzewarki, grawery, oraz drukarkę do kart plastikowych – wylicza Agnieszka Hamelusz.
Funkcjonariusze znaleźli również na miejscu ponad 300 prawdopodobnie podrobionych dokumentów potwierdzających tożsamość - w większości były to dowody osobiste i prawa jazdy. W pracowni były także czyste blankiety poszczególnych dokumentów, co wskazuje na to, że mężczyzna zajmował się procederem od dłuższego czasu.
Z ustaleń śledczych wynika, że 45-latek świadczył fałszerskie usługi na rzecz co najmniej kilku grup przestępczych z Polski, utrzymujących się z wyłudzeń towarów, i m.in. kradzieży samochodów.
- U podejrzanego zostało zabezpieczonych w gotówce ponad 250 tys. zł, co stanowiło część zysku z przestępczego procederu, którym trudniła się grupa – mówi Agnieszka Hamelusz.
Zatrzymanie fałszerza to kolejny etap sprawy „gangu orzeszkowego”, którego członkowie wyłudzili od tureckiego producenta 44 tony orzechów laskowych wartości ok. 3,5 mln zł (pierwsi zamieszani wpadli w lutym tego roku). Jednak pracując nad sprawą policjanci ustalili, że grupa ma na koncie również wyłudzenia - od producentów niemieckich i austriackich - innych towarów, w tym tabletek do zmywarek i środków do prania.
Mechanizm działania oszustów był w każdym przypadku podobny: podszywali się pod znane, duże sieci handlowe działające w Polsce, kupowali towary, ale za nie nie płacili.
Część zagarniętych łupów policjanci odzyskali - w tym 54 tys. opakowań tabletek do zmywarek, ponad 100 butelek żelu do prania, i 26 ton orzechów laskowych. Wartość dotychczas odzyskanych towarów szacuje się na co najmniej 5 mln zł.
Grupa prowadziła rozległe przestępcze interesy, więc sprawa może mieć ciąg dalszy. Śledztwo – jak twierdzi policja – jest „rozwojowe”. Nadzoruje je Prokuratura Okręgowa w Krakowie.