Wraca zainteresowanie pracą w policji. Po lekkim spadku w ubiegłym roku obecnie chętnych jest więcej niż miejsc, na jedno przypada dziś statystycznie w tej największej formacji mundurowej 9,6 osoby – wynika z danych Komendy Głównej Policji. I to w sytuacji, kiedy znacząco zwiększono liczbę policyjnych etatów.

– Od stycznia do chwili obecnej szeregi policji zasiliło ponad 2 tysiące nowych funkcjonariuszy, a do końca roku ślubowanie złoży kolejne 3 tysiące – mówi nam Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Największy boom dotyczył lat 2009–2010, co wiązało się m.in. z kryzysem gospodarczym i trudnościami w znalezieniu pewnej posady – wtedy o jedno miejsce w policji ubiegało się średnio ponad dziesięciu kandydatów. Później nastąpił spadek i w ubiegłym roku było pięciu chętnych na miejsce.

Z czego wynika rosnący trend? Więcej etatów (w tym roku rząd dał środki na uruchomienie ok. 1000 nowych miejsc), zapowiedzi lepszych warunków finansowych i służby – to wpłynęło zdaniem mundurowych na popularność policyjnej profesji.

Do końca roku szykują się jeszcze dwa nabory – w listopadzie i w grudniu.

Najwięcej młodych policjantów trafi do policji śląskiej, stołecznej i wielkopolskiej.

– Łącznie w tym roku nasz garnizon zasili ponad pół tysiąca funkcjonariuszy. Dotąd przyjęliśmy ich 283, kolejnych 235 złoży ślubowanie jesienią i zimą – mówi Aleksandra Nowara, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

W stolicy i okolicznych powiatach już przyjęto 277 osób, a do końca roku planowane jest zatrudnienie jeszcze łącznie ponad 300. Z kolei w Wielkopolsce policyjne szeregi zasili jeszcze ok. 180 osób.

Wszyscy nowo przyjęci najpierw trafią do prewencji, będą zabezpieczać m.in. imprezy masowe i patrolować ulice. Później najlepsi – przynajmniej takie są założenia – mogą zostać dzielnicowymi czy zasilić piony kryminalne.

Kim są świeżo upieczeni absolwenci policyjnych szkół? – Coraz więcej ma wyższe wykształcenie lub licencjaty. U nas to m.in. socjolodzy, historycy, a także dziennikarze. Innymi słowy, dużo jest humanistów – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Z kolei Mariusz Mrozek ze stołecznej policji zaznacza: – Na rynku pracy jesteśmy atrakcyjnym pracodawcą. To zawód dla ludzi z pasją, nastawionych na chęć pomocy innym. Przy takich cechach zapewni satysfakcję i możliwość rozwoju – uważa Mrozek.

Kandydatów czekają testy sprawnościowe, wiedzy, psychologiczny i rozmowa kwalifikacyjna. Wyniki są punktowane, dostają się ci z największą liczbą. Na koniec badany jest m.in. stan zdrowia.

– Wielu z kandydatów w poszczególnych etapach doboru odpada. Nie wystarczy być sprawnym, trzeba wykazać się też wiedzą z różnych dziedzin – mówi Aleksandra Nowara. W cenie są określone umiejętności i wykształcenie.

– Preferowani są prawnicy czy osoby o specjalistycznych umiejętnościach, jak instruktorzy nurkowania, sztuk walki, nauki jazdy. Ale też biolodzy i chemicy, mogący pracować w laboratorium kryminalistycznym – mówi Mariusz Mrozek.

Obecnie formacja liczy już 103 tys. funkcjonariuszy i pracowników cywilnych.

– Na koniec ubiegłego roku występował najniższy od kilkunastu lat wskaźnik wakatów, był na poziomie ok. 2,5 proc. – mówi Mariusz Ciarka.

Pasja jest potrzebna, bo zarobki w policji, mimo podwyżek, nie szokują. Świeżo upieczony policjant tuż po kursie zarabia ok. 2,5 tys. zł.