Jak dowiedziała się „Rz”, płk Raczyński wniosek o odejście do cywila złożył już kilka tygodni temu.
Wczoraj szef MON Bogdan Klich poinformował w „Faktach” TVN, że przyjął jego dymisję i wyznaczył nowego dowódcę 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Będzie nim płk Mirosław Jemielniak, dotychczasowy szef 8. Bazy Lotnictwa Transportowego w Krakowie. Jak dodał rzecznik prasowy resortu Janusz Sejmej, obejmie on nowe obowiązki 23 sierpnia.
Jakie są powody tych zmian? Minister Klich powiedział, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego przedstawiła dowódcy Sił Powietrznych gen. Lechowi Majewskiemu wniosek o ograniczenie płk. Raczyńskiemu dostępu do informacji niejawnych, czyli tzw. certyfikatu bezpieczeństwa. – Dowództwo Sił Powietrznych podjęło taką decyzję o ograniczeniu – dodał Klich.
Co to oznacza? Dowódca musi mieć dostęp do dokumentów o najwyższych klauzulach tajności. Certyfikat wydaje SKW. Może go też ograniczyć lub odebrać. Gdy tak się stanie, oficer najczęściej musi pożegnać się ze stanowiskiem, bo nie może w pełni wykonywać obowiązków.
Jakie konkretnie zastrzeżenia ma SKW do płk. Raczyńskiego? Minister tego nie ujawnił.
– Płk Raczyński nie przekazał służbom informacji o kilku podwładnych, w stosunku do których prokuratura prowadzi jakieś postępowania. Ale o nich przecież wszyscy wiedzieli – mówi informator „Rz”. – Zarzut był też taki, że tych osób nie zawiesił w pełnieniu obowiązków służbowych w pułku.
Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że sprawa nie może być zbyt poważna, bo płk Raczyński nie usłyszał zarzutów prokuratury. – Służby nie wystąpiły też o odebranie mu certyfikatu, lecz jedynie o ograniczenie dostępu do tajnych informacji – ocenia jeden z wojskowych.
Inny dodaje: – Miał już dość zarzutów i pretensji. Od czasu katastrofy smoleńskiej był obwiniany praktycznie o wszystko, a jeszcze na koniec pojawiły się te zarzuty służb.