– Ministerstwo Spraw Wewnętrznych otrzymało szczegółowe wyjaśnienia na temat incydentu w Łucku. Według wstępnych ustaleń nie zostały w pełni zastosowane właściwe procedury przy ochronie najważniejszych osób w państwie. Już rozpoczęło się postępowanie wyjaśniające w Biurze Ochrony Rządu. Sprawdzane są przede wszystkim obowiązujące procedury – poinformował rzecznik resortu spraw wewnętrznych Paweł Majcher.
Dodał, że „analiza incydentu wskazuje również, że mogły zawieść także profilaktyczne działania ochronne, leżące w kompetencji służb ukraińskich, będących gospodarzem wizyty".
Dopiero po zakończeniu postępowania wyjaśniającego ewentualne konsekwencje poniosą funkcjonariusze BOR.
Jarosław Kaczyński, szef PiS, nie ma wątpliwości, że powinny zostać wyciągnięte konsekwencje wobec pracowników BOR. – Ochrona w Polsce jest fatalna. Za rządów PO mamy do czynienia z rozkładem państwa – dodał.
Nastroje tonował premier Donald Tusk. Jego zdaniem MSW „powinno zbadać każdą sekundę tego zdarzenia". – Nie ma takiej ochrony na świecie, która zapobiegłaby takiemu incydentowi – dodał. Dopowiedział, że „nie trzeba przesadnie dramatyzować".
Przypomnijmy. W czasie niedzielnej wizyty w Łucku na Ukrainie, w związku z 70. rocznicą rzezi wołyńskiej, prezydent Bronisław Komorowski został uderzony jajkiem. Ataku dokonał 21-letni Ukrainiec Iwan Sz. Sprawca został zatrzymany, ale jeszcze w niedzielę został zwolniony. Wszczęto wobec niego postępowanie karne z artykułu o chuligaństwie.
Incydent w Łucku potępiło ukraińskie MSZ. Według ukraińskich mediów sprawca ataku na Komorowskiego jest członkiem prorosyjskiej organizacji Słowiańska Gwardia.