W ubiegłym roku 5431 osób było objętych kontrolą operacyjną, czyli głównie podsłuchami, ale też m.in. przeglądem e-maili i przesyłek. Takie wnioski płyną z informacji byłego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, z którą zapoznała się „Rzeczpospolita". Wynika z niej, że po kontrolę operacyjną wobec 4506 osób sięgnęła policja, a w 925 przypadkach inne służby, m.in. ABW, CBA i Służba Celna.
Podobne informacje prokurator generalny przedstawia corocznie, a od 2012 r. widać stały trend wzrostowy. Przykładowo w 2014 r. służby stosowały kontrolę operacyjną wobec 5221 osób. Statystyki nie uwzględniają wystąpień po dane telekomunikacyjne, czyli m.in. billingi i dane logowania telefonów. Jednak również tu można się spodziewać wzrostu.
Statystyki dotyczące danych telekomunikacyjnych zbiera Fundacja Panoptykon, która śledzi rozwój współczesnych technik nadzoru nad społeczeństwem. Danych za 2015 r. jeszcze nie ma, ale w poprzednich latach i tu utrzymywał się trend wzrostowy. W 2014 r. wszystkie służby wystąpiły o dane telekomunikacyjne 2,35 mln razy, a rok wcześniej – w 2,19 mln przypadków.
Bat na przestępców
Dlaczego jesteśmy coraz częściej inwigilowani? Poseł PO Marek Wójcik, wiceszef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, wiąże to ze zmianami w prawie. – W lutym 2011 r. nowelizacja kodeksu postępowania karnego wprowadziła konieczność uzasadniania wniosków do sądu o zastosowanie kontroli operacyjnej. Od tamtego czasu najpierw zaobserwowaliśmy spadek liczby wniosków, która później zaczęła rosnąć, bo policjanci nauczyli się pisać uzasadnienia – tłumaczy.
Były szef UOP gen. Gromosław Czempiński nasilenie inwigilacji wiąże z kolei z rosnącą liczbą przestępstw gospodarczych. – Przestępcy sięgają po bardziej wyrafinowane metody działania. Podsłuchy są też stosowane w celu przeciwdziałania terroryzmowi – komentuje.