Choć w całym kraju dawno zniesiono pandemiczne restrykcje, są wciąż szpitale, do których trudno wejść. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Łodzi odwiedziny są możliwe tylko za zgodą szefa oddziału.

– U nas odwiedziny odbywają się po uzyskaniu zgody lekarza kierującego oddziałem lub lekarza dyżurnego – wyjaśnia Beata Rożenek, kierownik działu nadzoru sanitarno-epidemiologicznego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Jeśli szpitale nawet wpuszczają bliskich pacjentów, to na bardzo krótko, np. na kwadrans albo w wybrane dni. To niezgodne z prawem.

Pomogła groźba

Wiele szpitali dopiero otwiera się na odwiedzających. Wszystko za sprawą interwencji ministra zdrowia i rzecznika praw pacjenta. Zagrozili karą 500 tys. zł.

– U nas zakaz zostanie zdjęty w poniedziałek. Właśnie otrzymaliśmy pismo z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia i GIS dotyczącymi odwiedzin – mówi Agnieszka Bielińska, rzecznik prasowy Centrum Onkologii w Bydgoszczy.

Czytaj więcej

Idziesz do szpitala - leki zostaw w domu

Jednak nowe rekomendacje Ministerstwa Zdrowia i sanepidu dotyczące odwiedzin w szpitalach wydano w kwietniu. Wiele szpitali działało więc z dużym z opóźnieniem. W Białostockim Centrum Onkologii zakaz został zniesiony 20 maja, a w Szpitalu Uniwersyteckim im. Karola Marcinkowskiego w Zielonej Górze – 11 maja. Z kolei 18 maja przywrócono odwiedziny w Szpitalu Wielospecjalistycznym w Gliwicach.

Stan epidemii się skończył

Sprawa jest poważna.

– Z uwagi na zmniejszenie zagrożenia epidemicznego oraz zniesienie stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, utrzymywanie przez szpitale restrykcyjnych ograniczeń w korzystaniu z praw pacjenta może naruszać zbiorowe prawa pacjentów – informuje Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Zareagowało też ministerstwo.

– Podejmujemy zdecydowane działania ma rzecz przywrócenia standardu odwiedzin w oddziałach szpitalnych – napisał na Twitterze Adam Niedzielski, minister zdrowia.

Zgodnie bowiem z art. 33 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta, pacjent szpitala ma prawo do kontaktu osobistego z innymi osobami, czyli odwiedzin. Korzystanie z praw pacjenta, między innymi z uwagi na zagrożenie epidemiczne, może zostać wprawdzie ograniczone, jednak ograniczenia nie mogą być uznaniowe. Muszą być też jak najmniej uciążliwe dla pacjentów oraz dostosowane do aktualnie występującego zagrożenia.

15 minut nie wystarczy

Zgodnie z ostatnimi rekomendacjami Ministerstwa Zdrowia i GIS u jednego pacjenta powinna przebywać jedna, wyjątkowo dwie osoby. Szpital może określić przedziały czasowe, w których mogą odbywać się odwiedziny. Można też ograniczyć ich czas w celu zmniejszenia ryzyka gromadzenia się osób w jednym pomieszczeniu oraz umożliwienia regularnego czyszczenia i dezynfekcji powierzchni. Konieczne jest stosowanie maseczki zasłaniającej usta i nos przez cały czas przebywania na terenie podmiotu leczniczego.

– Odwiedziny nie mogą być jednak ograniczone do określonych dni w tygodniu. Określenie przedziału godzinowego musi dawać realną szansę skorzystania przez pacjenta z odwiedzin bliskich – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec. I dodaje, że niedopuszczalne jest ograniczenie odwiedzin np. tylko w godz. 8–10. Co do zasady, należy umożliwić odwiedziny przez cały dzień. Jednorazowa wizyta u pacjenta także nie powinna trwać krócej niż dwie godziny

Okazuje się jednak, że ograniczenia wizyt u pacjentów są nagminne. 15 minut mogą trwać odwiedziny w Wojewódzkim Szpital Specjalistyczny nr 5 w Sosnowcu, w grupie Szpitali Pomorskich, Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym w Otwocku czy w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu oraz w Szpitalu Specjalistycznym w Mielcu. Z kolei w szpitalu w Kędzierzynie-Koźlu z chorym można się zobaczyć tylko we wtorki i czwartki w godzinach 15–17 oraz w niedziele w godzinach 12–15.

Rzecznik praw pacjenta zachęca pacjentów oraz organizacje reprezentujące ich interesy do zgłaszania przypadków zakazu odwiedzin w szpitalach lub nałożenia znacznych obostrzeń. Podejmie interwencję.