Przeciwnie, stan epidemii ograniczył sądowe nawyki, zresztą przeciętny obywatel sprawę w sądzie ma raz na kilka albo kilkanaście lat i jego doświadczenia mogą być nieaktualne. Coraz rzadziej składamy pozew czy apelację w biurze podawczym sądu, gdzie można kupić znaczek opłaty sądowej, a pani z okienka doradzi, ile ona wynosi. Stronie mającej adwokata prawnik powie, co ma zrobić, choć wniesienie opłaty jest obowiązkiem strony i nieraz uiszcza ją, przekazując adwokatowi potwierdzenie.
Niestety, nawet prawnicy mają kłopoty z ciągłymi zmianami, a bez opłacenia pisma na czas sąd mu nie nada biegu, co skutkuje najczęściej przegraniem sprawy.
Czytaj też:
Kto wnosi sprawę do sądu, powinien wyłożyć, o co mu chodzi
Obecnie opłaty sądowe uiszcza się głównie przelewem na rachunek właściwego sądu albo w formie znaków opłaty sądowej o odpowiedniej wartości, czyli e-znakami, które można nabyć elektronicznie na portalu e-Płatności Ministerstwa Sprawiedliwości, pod adresem https://oplaty.ms.gov.pl. Wreszcie w formie wydruków na etykietach samoprzylepnych, w kasach sądowych lub samoobsługowym terminalu płatniczym umiejscowionym przynajmniej w większych sądach, np. budynku Sądu Okręgowego w Warszawie przy al. Solidarności.
W przelewie, co nie wymaga wychodzenia z domu, trzeba wskazać adresata, czyli sąd, do którego kierujemy pozew (wniosek) lub w którym sprawa się już toczy – wtedy wskazujemy także jej sygnaturę oraz tytuł przelewu, np. opłata od apelacji, i oczywiście rachunek sądu. Podajemy też naturalnie swoje dane, czyli uczestnika sprawy, choćby przelewu dokonywał np. ktoś z rodziny ze swego konta.
Na początku sprawy, kiedy składamy pozew, nie ma jeszcze sygnatury, więc powinniśmy tytuł przelewu zwięźle opisać, np. opłata od pozwu Jana Kowalskiego przeciwko Polna spółka z o.o. w Pomiechówku.
Joanna Szekowska-Krym, sędzia wizytator ds. cywilnych w Sądzie Okręgowym w Warszawie, radzi, by opłaty przelewać dzień czy dwa przed terminem, bo gdy dotrą do sądu, to zostaną zaraz odnotowane.
Wiele osób wnoszących pozew występuje o zwolnienie z kosztów sądowych, jeśli sytuacja materialna na ich uiszczenie nie pozwala. I tu akurat trudności wywołane epidemią mogą być dodatkowym argumentem. Sytuację tę trzeba jednak przekonująco wykazać na formularzu oraz dokumentami, a wniosek najlepiej zamieścić już w pozwie, wręcz wyeksponować go na początku.
Wtedy składający pozew nie musi od razu uiszczać opłaty, ale czeka na pismo sądu, który informuje go o uwzględnieniu wniosku w całości albo tylko w części. Może też zwolnienia nie udzielić i wnoszący pismo ma siedem dni na uiszczenie wymaganej opłaty. Tu też wskazane jest nieczekanie do ostatniego dnia, aby nie kusić losu i nie wywoływać niepotrzebnych sporów, czy opłata została wniesiona na czas czy nie.