Na 79 zlikwidowanych w styczniu 2013 r. małych sądów na mapę nie powrócą zaledwie cztery. Chodzi o jednostki w: Kazimierzy Wielkiej, Muszynie, Strzyżowie i Sejnach.
Zapytaliśmy burmistrza Sejn Jana Kapa, czy nie walczył o powrót sądu.
– W czasie kiedy mówiło się o likwidacji, wraz z sąsiednimi samorządami ostro protestowaliśmy. Teraz sami niewiele mogliśmy zrobić – mówi „Rzeczpospolitej". Ma jednak nadzieję, że sąd rejonowy kiedyś do Sejn powróci. Dlaczego tak bardzo mu na tym zależy?
– Wydział można zlikwidować szybko, niemal jednym podpisem, z sądem już nie jest tak prosto – odpowiada.
Ustawa, która przesądziła o powrocie sądów, obok powrotu obowiązkowego przewiduje także dobrowolny, który zależy od decyzji ministra sprawiedliwości. Mogą na niego liczyć sądy tworzone dla obszaru z mniejszą niż 50 tys. liczbą ludności, do których jednak wpływa minimum 5 tys. spraw rocznie. Pod uwagę bierze się dane za 2013 r.
Przykładowo w obszarze Sądu Okręgowego w Bydgoszczy do orzekania powrócą: Sąd Rejonowy w Mogilnie (46 855 mieszkańców i 6,8 tys. spraw) i SR w Żninie (46 183 mieszkańców i 6,8 tys. spraw). Tych warunków Sejny nie spełniają. Podobnie zresztą jak trzy inne sądy, które pozostaną wydziałami większych sądów rejonowych. W przeciwieństwie do zamieszania, jakie wywołała likwidacja, powrót ma być dużo prostszy. Utworzone na nowo, staną się sądami właściwymi dla spraw, które wpłynęły poprzednio do wydziałów zamiejscowych. Sprawy zostaną przekazane na podstawie zarządzenia prezesa sądu.
Projekt rozporządzenia z nazwami 34 najmniejszych sądów właśnie trafił do konsultacji. Razem z 41, które wrócić muszą, w sumie w 2015 r . orzekać będzie 75 nowych (starych) sądów rejonowych.