- Nie mam kopii swojej listy poparcia, mój pełnomocnik złożył ją w kancelarii marszałka [Sejmu – przyp. red]. To 25 osób, dwa nazwiska pewnie mi utkwiły, bo koleżanki mnie egzaminowały wręcz, co będę w Radzie robił i je pamiętam 100-procentowo. Na liście poparcia było jedno nazwisko z Ministerstwa Sprawiedliwości – powiedział Maciej Mitera.
- Depozytariuszem list jest Kancelaria Sejmu i pani marszałek, czy to powinna ujawniać KRS? My nie jesteśmy depozytariuszami tych list. Zdaję sobie sprawę, że zasiadam w ogranie konstytucyjnym, ale nie jesteśmy w posiadaniu tych list, to inny organ powinien je opublikować – dodał rzecznik KRS.
W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej.
Stanowisko PUODO podważył Rzecznik Praw Obywatelskich wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. PUODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.
Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.