Prezes mówiła, że powstała teoria, iż asystent sądu powszechnego nie ma wystarczających kwalifikacji aby być asystentem sędziego Trybunału.
- Ja przyjmuję zasadę, że pracę asystenta ocenia tylko sędzia, który z nim pracuje, ustala harmonogram i czas pracy – mówiła.
Sędzia zwróciła uwagę, że ze swoją obecną asystentką współpracowała przez wiele lat w sądzie okręgowym. Była wówczas sytuacja, w której przeciętny sędzia miał ok. 1000 spraw w referacie. Wspólnie ustalono, że aby rozwiązać ten problem sędziowie wraz z asystentami będą pracować ponad wymiar pracy. Dzięki temu udało się w krótkim czasie zmniejszyć liczbę spraw o połowę.
Prezes wskazała, że nigdy nie spotkała się z sytuacją, aby na skutek działań asystentów kiedykolwiek doszło do wycieku jakichkolwiek informacji dotyczących spraw sądowych.
- Asystent nie pisze wyroku. On jedynie pod kierunkiem sędziego przygotowuje uzasadnienie orzeczenia, które już zapadło. To sędzia decyduje o merytorycznej treści orzeczenia, przekazuje asystentowi wskazówki, prosi o zebranie materiałów i przygotowanie uzasadnienia – mówiła Prezes.
Julia Przyłębska jest Prezesem Trybunału Konstytucyjnego od ponad pół roku. Jak mówi – swoje urzędowanie rozpoczęła od wprowadzania nowych przepisów, w związku z wejściem w życie nowej ustawy. Oświadczyła, że nie jest prawdą, że TK nie pracuje. Jest różnica z wynikami jakie były w roku 2015, jednak ten rok był rokiem rekordowym, w którym wydano najwięcej orzeczeń.
Przyłębska zwróciła także uwagę, że po przejęciu obowiązków prezesa i przeanalizowaniu spraw rozpoznawanych przez TK okazało się, że istnieją sprawy, w których od 2014 r. nie były podejmowane żadne czynności.
Sędzia wskazała, że nie chce aby Trybunał orzekał w sprawach politycznych. Chciałaby skupić się na przywróceniu TK obywatelom i przybliżyć im czym TK się zajmuje.
Prezes przyznała, że każdy z sędziów ma swoje poglądy, różnią się wieloma kwestiami i zgłaszają zdania odrębne. Zaprzeczyła jednak jakoby pomiędzy sędziami TK istniał jakikolwiek konflikt.
Jako wieloletni sędzia pracy i ubezpieczeń społecznych Przyłębska zadeklarowała, że nie podejmie żadnej decyzji, która mogłaby skrzywdzić słabszego pracownika. Zwróciła uwagę, że w TK nie ma związku zawodowego, więc pracownicy nie mają gdzie bronić swoich praw. Wskazała jednak, że sprawiedliwie podeszła do kwestii wynagrodzeń, w której były bardzo duże dysproporcje.
- Jeśli ktoś jest pracownikiem wyjątkowym to istnieje możliwość awansu albo wypłacania dodatków. W chwili obecnej wynagrodzenia są mniej więcej równe – mówiła sędzia.
Pytana o sprawę sędziego Stępnia Prezes wskazała jedynie, że wniosek został złożony, wyznaczono rzecznika dyscyplinarnego oraz skład sądu. Zarzut nie dotyczy wypowiedzi, a jedynie tego, że sędzia nie powinien angażować się w politykę. Nie ma to żadnego związku z sugerowaną chęcią ograniczenia wolności słowa w sądach.
Odnosząc się do kwestii zaproponowanej przez prezydenta dyskusji na temat konstytucji sędzia oświadczyła, że w Jej opinii każda dyskusja na ten temat jest słuszna. Zwróciła uwagę, że zmienia się rzeczywistość i wyraziła optymizm wobec kwestii pracowniczych i prawa do emerytury które także mają być poruszone w debacie. W opinii sędzi każdy powinien pochylić się nad problemami dotyczącymi konstytucji.
- W konstytucji jest wiele elementów, które być może powinny w dzisiejszych czasach być inaczej sformułowane, bo być może niewystarczająco zabezpieczają interesy pewnych grup społecznych - dodała.