Czemu insekt? A czemu nie? – pyta Martynika Bielawska, która wraz z Wojciechem Nowakiem zaprojektowała tzw. Robala.
[srodtytul]Z hulajnogą w plecaku[/srodtytul]
„Robal” to najlepsza praca wyłoniona w konkursie na pojazd badawczy Muzeum-Pałacu w Wilanowie i jedna z 52 prezentowanych od dziś na wystawie przy pl. Konstytucji 4.
– Nasz model wykorzystuje mechanizm hulajnogi, ale w każdej chwili można go złożyć i, wchodząc np. w gęsty las, założyć jak plecak – tłumaczy projektantka.
Choć konstrukcja jest niewielka, to wyposażona w liczne naukowe urządzenia badawcze. Z ich pomocą można samodzielnie mierzyć m.in. wilgotność powietrza, siłę wiatru, a nawet poziom nasilenia hałasu.
– Szukaliśmy koncepcji pojazdu, który w ciekawy sposób przybliżałby dzieciom i młodzieży świat natury – mówi Aleksandra Głowacz z Muzeum-Pałacu w Wilanowie, komisarz konkursu na projekt niecodziennych maszyn. – Może on uatrakcyjnić zwiedzanie wilanowskiego parku oraz rezerwatu w Morysinie – bawić i uczyć jednocześnie – dodaje.
[srodtytul]W koronach drzew[/srodtytul]
Nie tylko autorzy zwycięskiego projektu inspirację czerpali ze świata natury. Obok „Robala” w InfoQulturze oglądać można projekty nawiązujące do plastra miodu, pasikonika, muchy czy nagrodzonego trzecią nagrodą olbrzymiego pająka.
– Korpus o szerokości około trzech metrów to kabina, w której zmieścić się może czwórka dzieci wraz z pilotem wycieczki – mówi Piotr Cegielski, który wraz z Dagmarą Pawłowską zaprojektował stawonoga.
W niewielkich głowach mechanicznego pająka byłyby umieszczone urządzenia badawcze, a dzięki siedmiometrowym odnóżom olbrzym mógłby się swobodnie poruszać.
– Całość mogłaby również pływać i wchodzić na drzewa – podkreśla Cegielski.
[srodtytul]Z misją na Marsa[/srodtytul]
Głowacz zachwycona jest pomysłowością studentów i absolwentów, którzy zgłosili się do konkursu.
– Wiele nadesłanych projektów przypomina raczej statek z Marsa niż pojazd ziemski – zaznacza z uśmiechem.
Czy jednak uda się je zrealizować? Choć konkurs został rozstrzygnięty pod koniec ubiegłego roku, projekty wciąż oglądać można tylko na papierze.
– Jako instytucja nie możemy się podjąć ich realizacji, bo nie mamy do tego uprawnień. Przez wystawę promujemy młode talenty i szukamy sponsorów, dzięki którym przedstawione koncepcje można wprowadzić w życie – mówi Głowacz.