Gdy przed kilkoma laty rozmawiałem z jednym z dyrektorów niemieckiego koncernu samochodowego na temat rywalizacji niemiecko-chińskiej (a właściwie europejsko-chińskiej, biorąc pod uwagę skalę wyzwania) w obszarze motoryzacji, stwierdził on, że ostatecznie jest spokojny o klientów państw Zachodu. Ten klient kieruje się emocjami i renomą. Ponadto parametry techniczne samochodów bardzo się zbliżyły. Toteż – jak stwierdził – „nie sprzedajemy już samochodów, tylko emocje”.
Po kilku latach stwierdzenie to nie okazało się prawdziwe, gdyż niemieckie koncerny samochodowe zaczęły przegrywać rywalizację handlową z Chinami nawet na własnym podwórku. W dużej mierze decyduje więc konkurencyjność cenowa, choć względna niepopularność Tesli w Niemczech może temu przeczyć i komponent emocjonalno-światopoglądowy również zachowuje niebagatelny wpływ na wybory klientów (zresztą sam E. Musk został poproszony przez AfD o wypełnienie luki kontraktowej po BMW).