Reklama

Leszek Kieliszewski: Po co sądowi mowy końcowe?

Jeśli po tym, jak skończę mówić, sąd ogłasza naradę, która trwa krócej niż dwie minuty, to wiem, że praca była po nic.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Leszek Kieliszewski: Po co sądowi mowy końcowe?

Leszek Kieliszewski: Po co sądowi mowy końcowe?

Foto: Fotorzepa / Krzysztof Skłodowski

Reklama
Reklama
Reklama

Proces sądowy to teatrum. Rozkład sali rozpraw, usadowienie stron i uczestników postępowania, etykieta procedowania, kolejność zabierania głosów – wszystkie te cechy tworzą spektakl sądowy. Elementem kulminacyjnym są mowy końcowe. Wzorce zaczerpnięte z literatury i filmu nakazują, aby w mowie końcowej nastąpił zwrot akcji, procesowy szach-mat, a w najgorszym razie, aby popis retoryczny adwokata ostatecznie przekonał sąd, który właśnie zrozumiał w czym rzecz. Tyle wyobrażeń.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama