Ponad dwa lata temu lekarz Staffan Bergström pomógł umrzeć mężczyźnie cierpiącym na stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Nieuleczalnie chory były sportowiec nie chciał być pacjentem ani w szpitalu, ani w hospicjum. Miał otrzymać pomoc w samobójstwie w klinice Dignitas w Szwajcarii, ale z powodu pandemii koronawirusa nie mógł tam dotrzeć. Wstrzymano komunikację lotniczą. Zwrócił się więc do Bergströma, który pracował jako professor emeritus w Instytucie Karolinska. Lekarz zaopatrzył chorego w śmiertelną dawkę środków nasennych, które ten wypił w owocowym smoothie, by zasnąć na wieki. Staffan Bergström zgłosił się sam na policję. Prokurator zdecydował umorzyć postępowanie o współudział w zabójstwie.